Boże Narodzenie to nie tylko sprawa rodzinnych spotkań, niepowtarzalnej atmosfery, odpoczynku od pracy, domowego ciepła. To przecież tajemnica naszego zbawienia. W naszym świętowaniu nie brakuje ciepłych uczuć, ale nie chcemy wpadać w pułapkę sentymentalizmu. W Betlejem dokonuje się coś niezwykle istotnego, coś, co przemieniło nasze życie raz na zawsze. Bóg staje się człowiekiem, by nas zbawić. To wielka sprawa – na ziemi pojawił się wyczekiwany Zbawiciel. Życie człowieka jest odtąd zbawione, czyli uratowane. Wzgardzone poruszenia serca, poranione relacje, historie pełne krzywdy i niezrozumienia, samotność – wszystkie te człowiecze bolączki znajdują swój kres, bo nadchodzi Boże zbawienie. Wciąż jeszcze doświadczamy trudu i bólu, ciągle wiele elementów układanki naszego życia wydaje się do niczego nie pasować. Dużo jeszcze wkoło bezsensu, ale już teraz przychodzi na świat Boży Sens. Dlatego świętujemy Jego nadejście, które już dziś rozjaśnia mroki, wyjaśnia wątpliwości, prostuje ścieżki i łączy to, co wydawało się nieodwołalnie podzielone. Boże Narodzenie to wielkie święto naszego zbawienia.

Co to za zbawienie, które niby już nadeszło, a jednak wciąż nie usunęło zła ze świata? Jakież to zbawienie, które uroczyście witamy, choć przecież wiele jeszcze między nami mroku, wątpliwości, krętych dróg i podziałów? Popatrzmy na bożonarodzeniową opowieść, przyjrzyjmy się betlejemskiemu żłóbkowi. Zbawienie jest Dzieckiem. Nie ma tu króla na tronie, nie ma spektakularnego orszaku zwycięstwa. Pasterska biedota wita niepozorne Dziecię złożone na sianie. To jest tajemnica naszego zbawienia, którego w te święta możemy na nowo doświadczyć. Jeśli jest ono Dzieckiem, to zapytajmy, kim jest dziecko w naszym codziennym doświadczeniu.

Dziecko jest człowiekiem zupełnie tak samo jak każdy z nas. Jest realnie obecne, tak jak dorosły. A jednak dziecko nie realizuje jeszcze całego swojego potencjału, wszystko przed nim. Jest już na świecie, zwiastuje rozwój i przyszłość, ale samo jeszcze nie spełnia tego, czego dokona w przyszłości. Dziecko to pewne napięcie pomiędzy „już” a „jeszcze nie”. Gdy byliśmy dziećmi, byliśmy już sobą, choć jeszcze nie byliśmy tak spełnieni, zrealizowani jak teraz. Beethoven jako niemowlę nie był jeszcze autorem IX Symfonii, choć był to naprawdę Beethoven – jej późniejszy autor. Leonardo da Vinci nie był jeszcze jako noworodek twórcą Mona Lisy, ale jego pojawienie się na świecie już zapowiadało powstanie tego arcydzieła.

Zbawienie staje dziś przed nami jako Dziecko. Naprawdę już się dokonało, urodziło się. A jednak jeszcze nie jest spełnione, wciąż się rozwija i wzrasta. Przemienia świat, czyniąc go Bożym królowaniem. W wielu miejscach jest jeszcze niewidoczne, ale nie dajmy się zwieść – ono już nadeszło. Na razie jest niepozorne, jest małym Dzieckiem leżącym w żłobie. Ale naprawdę przyszło i przemienia nas. Powoli, oddolnie rozsadza struktury starego świata. Nie dokonuje spektakularnego przewrotu, ale – w duchu betlejemskiej ciszy – powoli leczy serca, przywraca godność, zabliźnia rany, buduje wspólnotę. Choć nie jest jeszcze dokonane, jest już obecne na świecie jako Dziecko. Dlatego mimo wszelkich strapień, które ciągle jeszcze są naszym udziałem, dziś radośnie świętujemy. Nikt już nie powstrzyma tego Dziecka, będzie wzrastało i zwyciężało. Jego przyjście jest już bowiem zwycięstwem.

Pozwólmy tej mocy zbawienia, by działała i w naszym życiu. Niech nasza aktywność, praca, relacje rodzinne i przyjacielskie będą przepełnione gestami miłości i dobroci. Zbawienie jest Dzieckiem, a więc nie wymaga od razu wielkich dzieł, nadzwyczajnej aktywności, ale przede wszystkim naszej troski. Coś tak banalnego jak uśmiech, uścisk dłoni, przebaczenie drobnych urazów, wspólne ucztowanie przy stole jest – choć trudno w to może uwierzyć – realizacją Bożego zbawienia. Jeśli pojawiają się w nas wątpliwości, czy nasze codzienne, prozaiczne wysiłki, by czynić ten świat lepszym, mogą być znakiem już realizującego się zbawienia, przypominajmy sobie, że to zbawienie zaczyna się od małego Dziecka. A jeśli zbawienie przyszło na świat jako Niemowlę złożone w żłobie, to także nasza miłość, często mała i niezbyt olśniewająca, może zmieniać ten świat. Pamiętajmy o słowach Świętej Matki Teresy z Kalkuty: „Zawsze, ilekroć pozwolisz, by Bóg pokochał innych przez ciebie, zawsze wtedy jest Boże Narodzenie”.

Życzymy Wam otwarcia się na tę moc zbawienia, które przychodzi do nas jako Dziecko.
Wesołych Świąt!

Wydawnictwo JUT