Dobiega powoli końca okres Wielkiego Postu, a wraz z nim kończą się nasze rozważania na tematy dotyczące fundamentów naszej wiary. Już wkrótce nadejdzie czas Paschy, a razem z nim kolejna okazja, by osobiście przyjąć Jezusa i z całą świadomością stać się Jego uczniem. O tym właśnie mówi czwarte prawo życia duchowego, nad którym dziś chcemy się pochylić. Musimy osobiście przyjąć Jezusa Chrystusa jako Pana i Zbawiciela. Dopiero wtedy możemy poznać Boga i doświadczyć Jego miłości. Ostatnio mówiliśmy o obiektywnej perspektywie odkupienia. Jezus przynosi zbawienie i sam jest zbawieniem. Jest królowaniem Boga we własnej osobie. Ale porządek obiektywny trzeba uzupełnić subiektywnym. Nie może być mowy o zbawieniu tam, gdzie nie ma wolnej i świadomej odpowiedzi człowieka. Potrzebna jest decyzja otwarcia się na przychodzący dar.

Przyjęcie Jezusa nie może być tylko naszym własnym aktem. Ma wypłynąć z nas, ale nie może być czymś tylko naszym. W przeciwnym razie i ten akt byłby skażony grzechem, byłby dwuznaczny. Znów otworzyłaby się tutaj przestrzeń egoizmu, tym razem ubranego w chrześcijańskie szaty, ale wciąż służącego nam, by eksponować siebie samych. Tymczasem prawdziwa odpowiedź na dar zbawienia musi być czysta. Jej źródłem może być jedynie prawdziwe źródło jednoznacznego życia, Duch Święty. To Duch posłany przez zmartwychwstałego Pana jest jedynym inicjatorem naszego przyjmowania Jezusa, otrzymywania zbawienia. Wszak bez Niego nikt nie może powiedzieć „Panem jest Jezus” (por. 1 Kor 12, 3).

Przyjmowanie Jezusa i Jego zbawienia to zatem życie w Duchu Świętym. Wiele jest symboli, którymi od czasów biblijnych teologia określała osobę Ducha, jednak warto w tym momencie przywołać jeden z nich – balsam. Duch Święty jest balsamem, który leczy nasze rany. Powiedzieliśmy sobie wcześniej, jakie to rany – niewiara, pycha i pożądliwość. Przyjmowanie Jezusa Chrystusa to nie tylko słowna deklaracja, ale przyjmowanie Jego lekarstwa. Przyjąć Pana i Zbawiciela to pozwolić mu się uleczyć Jego balsamem.

Duch to lekarstwo na niewiarę, bo życie w Duchu Świętym to po pierwsze życie wiary. I nie chodzi tu wcale o jakąś wyodrębnioną sferę życia, która dominuje nad pozostałymi. Duch Święty nie jest duchem religijności, która mnoży pobożne akty, buduje wszędzie kapliczki i tworzy odrębną religijną przestrzeń, rozdzielną od innych aspektów życia człowieka. Przeciwnie, Duch Święty wprowadza nas w religijną egzystencję, która we wszystkich swoich wymiarach, we wszystkich sferach, zasadza się na jedności z Bogiem, na relacji z Nim. Tak żył Jezus i na tym polega Jego przyjęcie. To właśnie jest otwarcie na Ducha Świętego – życie, w którym nie ma podziału na sacrum i profanum, lecz w którym każda chwila przeżywana jest w wierze, w odniesieniu do Boga.

Duch to lekarstwo na pychę, bo życie w Duchu Świętym to także życie w pokorze. Jest ona przeciwieństwem pychy zżerającej od środka nasze serca. Przyjmując Ducha Chrystusowego zdobywamy właściwą świadomość siebie. Wiemy, że nie jesteśmy bogami, nie stanowimy centrum rzeczywistości. Kiedy uznajemy, że Jezus jest Panem, tym samym przyznajemy wreszcie, że my sami nie królujemy. Nie potrafimy całkowicie zapanować nad światem, co więcej, wcale nie musimy próbować tego robić. Zamiast wynoszenia się nad innych zaczynamy wsłuchiwać się w ich potrzeby i im służyć. Duch Święty obdarowuje pokorą, która popycha do służby. I tak oto człowiek uzyskuje wreszcie wolność, dającą prawdziwe wytchnienie – nie jestem najważniejszy na świecie!

Życie w Duchu to wreszcie życie miłości. Duch Święty prowadzi człowieka do podjęcia służby na rzecz drugiego. Oto lekarstwo na pożądliwość, która chciała podporządkować sobie wszystkich i wszystko. Miłość jest jej dokładnym przeciwieństwem. Chce służyć i dawać swoje życie dla wielu. Nie podporządkowuje sobie, ale rozdaje siebie. Takie było życie Jezusa na ziemi i takie nadal jest Jego życie, darowane nam w Duchu Świętym.

Jak otworzyć się na to nowe życie? Jak przyjąć Jezusa jako Pana i Zbawiciela? Wystarczy dać się porwać Duchowi Świętemu. Otworzyć się na zbawienne lekarstwo, na balsam Ducha. Można to zrobić w każdej chwili, tu i teraz. Nie potrzeba żadnych specjalnych okoliczności, wystarczy otwartość serca i wezwanie Duchowej obecności. Życzymy tego wszystkim w przededniu świąt paschalnych. Oby były one okazją do tego, by świadomie wejść w misterium Paschy Chrystusa i przyjąć Jego dar.

mw