Co właściwie oznacza zesłanie Ducha Świętego? Dlaczego to wydarzenie jest tak ważne i czemu upamiętniamy je właśnie dzisiaj? Zesłanie Ducha Świętego, idąc za chronologią ewangelisty Łukasza, świętujemy w Pięćdziesiątnicę, czyli w ściśle określonym odstępie czasowym od Wielkiej Nocy. Pięćdziesiątnica to ostatni akord Paschy Chrystusa, jej zwieńczenie i dopełnienie. To ona tłumaczy także nowość, którą wnosi chrześcijaństwo, opowiadając światu o zmartwychwstaniu. Dzień Pięćdziesiątnicy czy Zielonych Świąt nie został jednak wynaleziony przez Świętego Łukasza, ani przez pierwszych chrześcijan. Swoimi korzeniami, podobnie jak Pascha, sięga najdawniejszych dziejów Izraela. I można powiedzieć, że jest to święto trzech religii. Nie chodzi o trzy tradycje religijne, ale o trzy typy religijności, z których dwa pierwsze zostają w Wieczerniku dopełnione i zwieńczone przez trzeci. Ale po kolei.

Najdawniejszy sposób przeżywania religijności wiązał się bardzo mocno ze światem przyrody. Ludy rolnicze swoją wiarę kojarzyły z cyklem pór roku, zasiewami i zbiorami, siłami natury. Tego rodzaju religijność funkcjonowała i w dużej mierze nadal funkcjonuje w wielu miejscach świata. Biblijny Izrael nie był tu żadnym wyjątkiem. Jego święta miały bowiem ścisły związek z rolnictwem i całym cyklem natury. I tak na przykład Pascha, jeśli wierzyć badaczom, już przed wyjściem Izraelitów z Egiptu była obchodzona jako święto wiosny, jako dziękczynienie za odradzającą się do życia przyrodę. Nieprzypadkowo przypada ona na początek wiosny. Rozpoczynano wtedy zbiory, które uroczyście kończyły się pięćdziesiąt dni później. Po siedmiu tygodniach od Paschy – stąd nazwa Święto Tygodni – celebrowano więc kolejne wielkie święto, zwane także Świętem Zbiorów. Do dziś niektóre grupy Żydów przystrajają w ten dzień swoje domy zielonymi gałązkami, skąd kolejna nazwa tego dnia – Zielone Święta.

Na tę religijność zogniskowaną wokół przeżywania jedności z przyrodą nakłada się typowo już biblijna religijność historyczna. Stary Testament wnosi nowe spojrzenie – Bóg objawia się już nie tyle w samym świecie przyrody, co przede wszystkim w historii. Jego interwencje i zbawcze akty wobec ludu wybranego są teraz celebrowane w postaci świąt. Same daty pozostają bez zmian. Pascha oznacza teraz jednak już nie tylko początek zbiorów, ale przede wszystkim wyzwolenie Izraela z niewoli egipskiej i przejście przez Morze Czerwone. Pięćdziesiątnica zaś upamiętnia kolejny, bardzo ważny epizod, a mianowicie otrzymanie przez Mojżesza tablic dekalogu na górze Synaj. I tak oto religia natury przeradza się w religię prawa. Zielone Święta stają się radością już nie z obfitości płodów ziemi, ale z prawa Jahwe, które porządkuje i oświeca ludzkie drogi. Pamięć o Bogu działającym w historii i dającym człowiekowi mądre prawo jest teraz osią religii Izraela.

Co wnosi w to wszystko Nowy Testament? Pascha staje się tajemnicą zmartwychwstania Jezusa, a Pięćdziesiątnica to realizacja obietnicy Ducha Świętego. Prawo nie potrzebuje już kamiennych tablic, bo samo realizuje się w naszym życiu przez miłość. Nie potrzebujemy instancji zewnętrznej, bo sam Bóg zechciał stać się naszym wnętrzem. Nadszedł czas nieskończonej bliskości Pana, który nadal objawia się przez naturę i przez historię, ale przede wszystkim mieszka w samym człowieku. To już nie rzeczywistość zewnętrzna, towarzysząca tylko ludzkiemu życiu, ale wewnętrzna siła, która kształtuje je i prowadzi.

Trochę na przekór religioznawcom, wyliczającym ich setki, można powiedzieć, że tak naprawdę istnieją tylko trzy religie. I tylko jedna z nich jest nie z tego świata. Zaczyna się właśnie w Wieczerniku. Ta trzecia religia, która dziś się zaczyna, to już nie religia natury ani prawa, lecz religia serca. I kto przyjmie w darze od Boga samego Boga, ten dopiero staje się chrześcijaninem. Każda religijność nieprowadząca do przyjęcia Tego, który jest bliżej nas niż my siebie, będzie ostatecznie tylko folklorem. Przybądź, Duchu Święty!

mw