W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, aby przeprowadzić spis ludności w całym zamieszkałym świecie.

Łk 2, 1

Dzisiaj narodził nam się Zbawiciel […] Poznaj swoją godność, chrześcijaninie!

Leon Wielki, Kazanie o Narodzeniu Pańskim

 

Drodzy Przyjaciele Wydawnictwa JUT!

Z czterech Ewangelii kanonicznych tylko dwie opisują okoliczności przyjścia na świat Pana Jezusa. Natomiast spośród tych dwóch – Mateusza i Łukasza – tylko ten ostatni relacjonuje sam moment narodzin Chrystusa w Betlejem. Znamy dobrze Łukaszowy opis, który z pewnością większość z nas czyta rokrocznie w ramach wieczerzy wigilijnej w otoczeniu najbliższych sobie osób. Nie będzie przesadą, gdy powiemy, że słowa: W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta pobrzmiewają w naszych uszach niczym swoisty refren naszego życia. Ktoś mógłby jednak zapytać: Po co właściwie Ewangelista rozwija ten pozornie nieistotny wątek spisu ludności, podczas którego miał się urodzić Pan Jezus? Pierwsza odpowiedź, którą podsuwają bibliści, jest jasna – Łukasz chce pokazać, że Jezus urodził się właśnie w Betlejem, mieście Dawida, tak jak zapowiadał odnośnie mesjasza prorok Micheasz. Ponieważ jednak w pierwszych pokoleniach chrześcijan Jezus był znany jako Nazarejczyk, należało uzasadnić, jak mógł urodzić się w Betlejem. Mateusz obiera odwrotną drogę i pokazuje, że Święta Rodzina najpierw mieszkała w Betlejem, a następnie po powrocie z Egiptu osiadła w Nazarecie, lękając się krwawego Archelaosa, syna Heroda Wielkiego. Łukasz natomiast przedstawia Maryję i Józefa jako rdzennych mieszkańców Nazaretu, muszących jednak udać się do Betlejem w ramach narzuconego przez rzymskiego okupanta spisu ludności. I to właśnie w czasie tej nietypowej wycieczki nadszedł dla Maryi czas porodu.

Ale czy to wszystko? Ewangelista mógł podać dziesiątki innych powodów, dla których Święta Rodzina znalazła się w odpowiednim momencie w mieście Dawidowym. Ktoś powie: Widocznie ten konkretny powód po prostu ma odzwierciedlenie w faktach. Ktoś opowiedział Łukaszowi, że tak właśnie było i mamy tu do czynienia z czystą prawdą historyczną. Na pewno? Historycy twierdzą dziś zgodnie, że spis ludności, który odbył się za wielkorządcy Syrii Kwiryniusza, ten spis, o którym czytamy w każdy wigilijny wieczór, marząc o przejściu do jego części kulinarnej, miał miejsce… kilka lat po narodzeniu Chrystusa. Co zatem? Czy Ewangelia próbuje nas oszukać? Oczywiście nie, bo nie rości sobie ona pretensji do bycia naukową historiografią ani reportażem. Łukasz nie jest w pierwszej kolejności historykiem, ale teologiem. Dla niego liczy się przesłanie opisywanego wydarzenia. I właśnie to przesłanie podkreśla wplatając w opowieść o Bożym Narodzeniu motyw zarządzonego przez Oktawiana Augusta spisu ludności.

Narodzenie Jezusa w trakcie spisu obywateli Imperium Romanum, czyli po prostu całego znanego wówczas świata, oznacza jedno – to, co dzieje się w Betlejem, dotyczy wszystkich ludzi. Choć wydarzenie jest bardzo niepozorne, dokonuje się w małej mieścinie i do tego w stajni, dotyka ono wszystkich ludzi z każdego pokolenia, języka i narodu. I chociaż w tym czasie wiele znamienitych jednostek żyło na świecie, dokonywały się wielkie podboje i rozwijały wspaniałe osiągnięcia ludzkiej myśli, to z Bożej perspektywy najważniejszym, co się wtedy stało, były narodziny małego Dziecka w żłobie. Tajemnica Wcielenia, tajemnica betlejemskiej nocy mówi o tym, że Bóg przyjął ludzkie życie. W pierwszej kolejności to jedno, konkretne życie Jezusa z Nazaretu, dla którego nie było miejsca w gospodzie. Ale także – o czym mówi nauczanie Kościoła – przyjął wraz z Nim życie każdego z nas. Nasze ludzkie życie, ze wszystkimi jego tęsknotami, bólami i nadziejami, stało się życiem samego Boga. Przyjął je, nieodwołalnie uznał za swoje. Odtąd już nigdy nic nie będzie w stanie Go od nas oddzielić, a nasze ludzkie sprawy są już na zawsze sprawami samego Boga. Nasze człowieczeństwo stało się w Betlejem domem Boga.

Wszystko to ukazuje nam, jak wielką i niezasłużoną godnością cieszymy się jako ludzie. Święty Leon Wielki, który był jednym z największych piewców tajemnicy Wcielenia, podsumowywał przesłanie Bożego Narodzenia słowami: „Poznaj swoją godność”. Dostrzegamy dziś, patrząc z wiarą w żłóbek betlejemski, że być człowiekiem to naprawdę wielka sprawa. To wielki zaszczyt, skoro taki jest nawet wybór samego Boga. Nie jest łatwo w to uwierzyć i nigdy łatwym to nie było. W średniowiecznej teologii na przykład dużo spierano się na temat tego, jak rozumieć znaczenie Bożego przyjęcia natury ludzkiej. Wilhelm Ockham, chcąc podkreślić za wszelką cenę suwerenność i absolutną wolność Boga, głosił, że Stwórca co prawda stał się człowiekiem, bo tak zechciał, jednak równie dobrze mógłby stać się kamieniem lub kawałkiem drewna. Doktryna Kościoła poszła jednak raczej za myślą innego teologa wieków średnich, Świętego Tomasza z Akwinu. Twierdził on, że Bóg jest pełnią najwyższych poznawanych przez nas wartości, takich jak prawda, dobro i piękno. Wszystko więc, co Pan Bóg czyni, jest bezwarunkowo najprawdziwsze, najlepsze i najpiękniejsze. Kiedy zatem widzimy dziś, jak Bóg staje się człowiekiem, możemy być pewni, że człowieczeństwo jest czymś najpiękniejszym, co tylko można sobie wyobrazić. Może przeżywamy obecnie jakiś kryzys wiary w sens naszego ludzkiego życia. Tym bardziej potrzebujemy orędzia bożonarodzeniowego – jakże wspaniale jest być człowiekiem! Tak, dobrze jest być człowiekiem, skoro Bóg chce nim być. Tak, twoje życie ma nieskończoną wartość, skoro przyjął je sam Bóg.

Oby tegoroczne Boże Narodzenie skłoniło nas do odkrywania piękna naszego człowieczeństwa. To na tej drodze możemy spotkać samego Boga-Człowieka. A człowieczeństwo wzrasta w przekraczaniu siebie. Gdy człowiek wykracza ponad siebie samego, niemożliwe staje się możliwym. Oby nie zabrakło nam odwagi do podejmowania dobrych decyzji, do życia pięknego i pełnego głębokich i prawdziwych relacji. Wejdźmy z całym zapałem w przygodę człowieczeństwa – przygodę tak wspaniałą, że podjętą przez samego Boga. Wykraczajmy poza siebie, aż ku bezkresnemu kresowi naszego dążenia, zwanemu Bogiem. Przyjmujmy własne życie, tak jak przyjął je On.

W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, aby przeprowadzić spis ludności w całym zamieszkałym świecie. Ten konkretny spis raczej nie miał miejsca dokładnie w noc narodzin Pana Jezusa. Ale wolno nam sobie wyobrazić, że tej nocy miał miejsce inny spis, zarządzony przez kogoś jeszcze większego niż „boski” Oktawian. Dowiadujemy się o nim w dalszym przebiegu narracji Ewangelisty Łukasza, gdy Jezus powiada: […] wasze imiona zapisane są w niebie (10, 20). Nie dajmy sobie nigdy wmówić, że jest inaczej. Nie pozwólmy sobie zwątpić w swoją godność. Odwagi! I Wesołych Świąt!

mw