Już od ponad stu lat w dniach 18–25 stycznia w całym Kościele odbywa się Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Jest to szczególny czas spotkań, rozmów i przede wszystkim wspólnej modlitwy uczniów Chrystusa funkcjonujących w ramach różnych wyznań. Wszystko po to, aby szukać tego, co nas łączy, i budować mosty porozumienia. Tegoroczny Tydzień dobiegł już końca, ale dziś także mamy szczególny dzień poświęcony dialogowi, tym razem już nie wewnątrz chrześcijaństwa, lecz międzyreligijnemu. Otóż 26 stycznia Kościół katolicki w Polsce od kilkunastu lat obchodzi Dzień Islamu. Data oczywiście jest nieprzypadkowa – następstwo po Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan odzwierciedla następstwo historyczne. Islam to wielka tradycja religijna, która powstała stosunkowo długo po chrześcijaństwie, zarazem mocno do niego nawiązując. Choć współcześnie relacje pomiędzy muzułmanami a chrześcijanami są w wielu miejscach świata bardzo napięte, warto przypomnieć, że nie zawsze tak było. Warto też pamiętać, że islam to nie tylko ekstremiści sięgający po terror jako narzędzie propagowania swojej wiary, ale także tysiące osób gorliwie starających się oddawać cześć jedynemu Bogu, tak jak Go rozumieją. Dlaczego islam jest w pewnym sensie religią szczególnie bliską chrześcijaństwu, tak że ma swój własny dzień w kalendarzu Kościoła w Polsce? Nie jest tajemnicą, że religia zainicjowana przez Mahometa bardzo mocno nawiązuje do historii biblijnej, zarówno do Starego, jak i Nowego Testamentu. W Koranie, świętej księdze muzułmanów, nie brakuje też tekstów odnoszących się wprost do osoby Jezusa. Warto uświadomić sobie, co właściwie Koran mówi o naszym Panu, by lepiej uchwycić to, jak wiele łączy nas z wyznawcami islamu, ale także zrozumieć, co ostatecznie nas dzieli.

  1. Jezus jest Bożym posłańcem.

Daliśmy już Mojżeszowi Księgę i w ślad za nim wysłaliśmy posłańców. I daliśmy Jezusowi, synowi Marii, jasne dowody; i umocniliśmy go Duchem Świętym (Sura 2, 87).

Słowa te przypisywane są Bogu, który w Koranie wypowiada się w liczbie mnogiej. Tak jak posłał On Mojżesza, któremu dał Prawo, tak też wysyłał kolejnych swoich przedstawicieli, choćby proroków. Następnie wreszcie zesłał Jezusa, syna Maryi, którego posłannictwo uwiarygodnił cudami („jasne dowody”). Co więcej, Jezus działał i głosił umocniony przez Boga Duchem Świętym. Brzmi znajomo? Właściwie trudno się nie zgodzić z przedstawioną tu treścią, która pojawia się niemal na początku świętej księgi islamu. Uznajemy niewątpliwie, że ten sam Bóg, który powołał i posłał Mojżesza, ostatecznie posłał na ziemię Jezusa w mocy Ducha Świętego.

  1. Jezus Słowem, Mesjaszem, który został zwiastowany Maryi.

Oto powiedzieli aniołowie: „O Mario! Bóg zwiastuje ci radosną wieść o Słowie pochodzącym od Niego, którego imię Mesjasz, Jezus, syn Marii. On będzie wspaniały na tym świecie i w życiu ostatecznym” (Sura 3, 45).

Kolejna sura brzmi już zupełnie jak miód na chrześcijańskie uszy. Widzimy tu odzwierciedlenie znanej nam z Ewangelii św. Łukasza sceny zwiastowania. Aniołowie zapowiadają Marii narodzenie Jej Syna, który ma być Mesjaszem, a nawet Słowem (!). Narodzony Jezus ma być wspaniały nie tylko w tym świecie, ale także ma jaśnieć chwałą w życiu przyszłym. Gdyby ktoś natknął się na ten tekst, nie wiedząc, że pochodzi z Koranu, mógłby z pewnością domyślać się chrześcijańskiego pochodzenia tych słów. Być może uznałby, że to opis zwiastowania z jakiegoś apokryfu. Tymczasem mamy tu do czynienia z fundamentalnym tekstem islamu i czytamy w nim o zwiastowaniu narodzenia Jezusa Mesjasza!

  1. Uczniowie Jezusa wybrani przez Boga.

Oto powiedział Bóg: „O Jezusie! Oto Ja powołam ciebie i wyniosę ku Sobie, oczyszczając cię od tych, którzy nie uwierzyli; i umieszczę tych, którzy poszli za tobą, ponad niewiernymi – aż do Dnia Zmartwychwstania (Sura 3, 55).

Śledząc dalej tekst sury trzeciej, napotykamy na kolejną wzmiankę o Jezusie, dotyczącą także Jego uczniów. Oto Bóg zwraca się do Mesjasza i zapowiada, że wyniesie Go ku sobie, co może nasuwać skojarzenia z naszą ideą wniebowstąpienia. Co więcej, ludzie, którzy uwierzyli Jezusowi, mają być umieszczeni „ponad niewiernymi”. Oznacza to, że uczniowie Chrystusa są, według Koranu, szczególnie uprzywilejowani w Bożych oczach.

  1. Jezus nie umarł na Krzyżu.

Powiedzieli: „zabiliśmy Mesjasza, Jezusa, syna Marii, posłańca Boga” – podczas gdy oni ani Go nie zabili, ani Go nie ukrzyżowali, tylko im się tak zdawało (Sura 4, 157).

Tutaj, mówiąc kolokwialnie, zaczynają się schody. Dla chrześcijaństwa kluczowe jest przekonanie, że Jezus Chrystus wycierpiał z miłości do ludzi mękę krzyżową, ofiarowując się za nasze grzechy. Poniósł na świecie klęskę, z której wypływa tajemnicza moc Bożego zwycięstwa. Dla islamu to właśnie jest niepojęte i de facto wykluczone. Dlatego Koran sugeruje, że ludziom tylko wydawało się, iż Mesjasz cierpiał na Krzyżu. W rzeczywistości został On zabrany przez Boga, a Jego rzekoma śmierć z ręki ludzi była tylko iluzją. Pogląd tego rodzaju, choć może brzmieć dziś dość egzotycznie, nie jest wynalazkiem islamu – występował już znacznie wcześniej w ramach starożytnych ugrupowań gnostyckich. Określa się go mianem doketyzmu od greckiego słowa dokein – „wydawać się”. Islam, podobnie jak wcześniej gnostycy, zaprzecza, że Boży Pomazaniec cierpiał z rąk ludzi. Dla Koranu jest nie do pomyślenia, żeby Bóg wpisał w swój plan taką porażkę. Dla chrześcijan jest dokładnie odwrotnie – porażka Jezusa jest źródłem zbawienia.

  1. Jezus nie jest wcielonym Bogiem.

O ludu Księgi! Nie przekraczaj granic w twojej religii i nie mów o Bogu niczego innego jak tylko prawdę! Mesjasz, Jezus, syn Marii, jest tylko posłańcem Boga; i Jego Słowem, które złożył Marii; i Duchem, pochodzącym od Niego. Wierzcie więc w Boga i Jego posłańców i nie mówcie: „Trzy!” Zaprzestańcie! (Sura 4, 171).

Ten fragment jest wyraźnie polemiczny w stosunku do wiary chrześcijańskiej i chyba najlepiej pokazuje, na czym ostatecznie polega różnica pomiędzy islamską a chrześcijańską doktryną. „Lud księgi”, do którego zwraca się tutaj Koran, to oczywiście po prostu chrześcijanie opierający swoją wiarę na Biblii. Koran przestrzega ich przed uznawaniem Jezusa za wcielonego Boga. Co za tym idzie, z emfazą ostrzega także przed nauczaniem o Trójcy Świętej. Tutaj jest właśnie podstawowa różnica pomiędzy chrześcijaństwem a islamem. Obie tradycje są monoteistyczne, ale chrześcijaństwo widzi w Bogu dynamikę życia i relacji, upatrując w Nim Trzy Osoby, z których jedna stała się człowiekiem. Dla islamu przepaść między Bogiem a człowiekiem jest niemożliwa do zasypania, toteż nie może być mowy o żadnym wcieleniu.

Dzień Islamu to okazja do tego, by zastanowić się nie tylko nad znaczeniem wiary muzułmanów, ale także naszej chrześcijańskiej wiary. Często myślimy o niej w sposób uproszczony, nie zwracając uwagi na jej właściwą specyfikę, której znamieniem jest skandal. Wierzymy w jednego Boga, który jest Trójcą miłujących się osób. Wierzymy w jednego Pana, który został bestialsko zamordowany, dzięki czemu my otrzymujemy życie wieczne. To nie jest zwykły, racjonalny monoteizm, ale prawdziwe szaleństwo. I w tym szaleństwie nieskończenie bliskimi stają nam się wszyscy ludzie, za których Pan Jezus oddał swoje życie. W tej perspektywie szczególnie bliscy stają się nam muzułmanie, którzy nieraz z godną podziwu gorliwością oddają cześć Stwórcy świata. Modlimy się dziś o pokój i wzajemne zrozumienie, ale także o to, by wyznawcom islamu było dane odkryć, że Bóg, któremu oddają chwałę, przyszedł dla ich zbawienia na ziemię w Jezusie Chrystusie. Dla siebie zaś prosimy o to, byśmy potrafili w najgłębszym tego słowa znaczeniu… być muzułmanami. Słowo to oznacza przecież poddanie Bogu, a nam na niczym innym tak bardzo nie zależy, jak tylko na tym, by całe nasze życie powierzyć Trójjedynemu.

mw