W kalendarzu liturgicznym wspominamy dziś Świętego Jana Chryzostoma, jednego z najważniejszych teologów i kaznodziejów chrześcijańskiej starożytności. W swoich kazaniach Jan, będący biskupem Konstantynopola, nie bał się nie tylko piętnować swoich przeciętnych słuchaczy, zachęcając ich nade wszystko do dawania jałmużny, ale także uderzać w sam dwór cesarski, punktując nadużycia władzy. W reakcji został zesłany na banicję z rozkazu cesarzowej Eudoksji, a podczas tego wygnania zakończył swoje życie. Z uwagi na niezwykły dar wymowy Świętego Jana określa się mianem Złotoustego – takie jest znaczenie pochodzącego z greki przydomka Chryzostom. Święty odbiera szczególną cześć na chrześcijańskim Wschodzie, gdzie przypisuje mu się autorstwo anafory liturgii eucharystycznej, zwanej Boską Liturgią Jana Chryzostoma. Oczywiście jednak sam Jan żył na długo przed podziałem Kościoła i nie można go uważać za świętego prawosławnego – jest on bliskim zarówno katolikom, jak i prawosławnym świadkiem Chrystusa i jeszcze niepodzielonego Kościoła starożytności. Nauczanie Chryzostoma miało i nadal ma wielki wpływ na kształtowanie się teologii chrześcijańskiej. Do jego komentarzy sięgał choćby Święty Tomasz z Akwinu, gdy sam zabierał się za komentowanie ksiąg biblijnych. Co więcej, nauczanie dzisiejszego patrona pozostaje zdumiewająco aktualne i nadal jest dużym wyznaniem, a może i okazją do rachunku sumienia dla nas dzisiaj. Jan kładzie szczególny akcent na potrzebę wyrzeczenia się bogactw i wspierania ubogich jałmużną. Stosunek do dóbr doczesnych na pewno nadal pozostaje probierzem jakości naszego chrześcijaństwa. Ale i w bardziej szczegółowych kwestiach głos Chryzostoma wydaje się zaskakująco wręcz aktualny. Jego stosunek do bogactwa wystroju kościołów w kontraście z lekceważonymi często ubogimi w potrzebie albo podkreślanie znaczenia osobistego stylu życia chrześcijan dla dzieła ewangelizacji świata wciąż dają do myślenia i współgrają z prowadzonymi dziś w Kościele dyskusjami. Do tego dochodzą bardzo szczegółowe sprawy, takie jak stosunek do wyprawiania wesel, trzeźwe (nomen omen) podejście do alkoholu, przesycone zdrową ascezą, ale pozbawione demonizowania; wreszcie rozsądna optyka w podejściu do cudów, która stawia je we właściwym kontekście świadectwa chrześcijańskiego życia. We wszystkich tych sprawach warto wsłuchać się w głos Chryzostoma, który mimo upływu półtora tysiąca lat doskonale wpisuje się w nasze rodzime dyskusje dotyczące chrześcijańskich obyczajów czy zagadnień związanych z odnową charyzmatyczną. Krótko mówiąc, Jan Chryzostom mówi sam za siebie i nie trzeba go nawet komentować. Zapraszamy do lektury ośmiu obszerniejszych myśli. Większość z nich pochodzi z Homilii na Ewangelię według Świętego Mateusza, stanowiących perłę literatury wczesnochrześcijańskiej. Homilie zostały wydane w języku polskim przez WAM w latach 2000-2001. Podkreślenia pochodzą od redaktora mw.

1. Jeśli pragniesz oddać cześć Ciału Chrystusa, nie zapominaj o Nim, gdy jest w potrzebie. Nie czcij Go w kościele jedwabiem, jeśli na zewnątrz nie zauważasz, gdy jest zziębnięty i nagi. Ten bowiem, kto powiedział: „To jest Ciało moje” i sprawił to, co powiedział, mówił także: „Byłem głody, a nie daliście Mi jeść” oraz „czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście nie uczynili”. Tutaj w kościele, w pewnością nie potrzebuje okrycia, ale czystych dusz, tam na zewnątrz, bardzo potrzebuje pomocy. Uczmy się przeto tak postępować i tak czcić Chrystusa, jak sam tego pragnie. Najmilszym dlań hołdem jest ten, którego sam pragnie, a nie ten, który my za taki uznamy. Tak właśnie sądził Piotr, iż okazuje Jezusowi cześć nie pozwalając na obmycie nóg. W rzeczywistości nie było to przejawem czci, ale czymś zupełnie innym. Podobnie i Ty okaż Mu cześć we wskazany przezeń sposób, to znaczy rozdając swe bogactwa potrzebującym. Albowiem Bogu nie są potrzebne naczynia ze złota, ale dusze, które byłyby ze złota.

2. Gdyby ktoś dał ci do wyboru: moc przemieniania trawy w złoto albo gardzenia wszelkimi bogactwami jak trawą – czy nie wybrałbyś raczej tego ostatniego? I bardzo słusznie. Albowiem to najbardziej przyciągałoby ludzi. Gdyby widzieli, że trawa zamienia się w złoto, to również i oni pragnęliby otrzymać taką moc, jak pragnął tego Szymon Mag, a żądza pieniędzy wzmogłaby się w nich jeszcze bardziej; gdyby zaś widzieli, że wszyscy gardzą złotem jak trawą i lekceważą je, już dawno uwolniliby się od tej choroby.

3. Kiedy zaś wyprawiasz wesele, nie krąż po domach, pożyczając lustra i szaty. Albowiem to, co się odbywa, nie jest dla ostentacji, ani też nie prowadzisz córki na paradę. Rozweselając natomiast dom tym, co w nim jest, zwołaj sąsiadów, przyjaciół i krewnych. Tych o których wiesz, że są mądrzy zwołaj i zachęcaj aby zadowolili się tym, co jest. Niech nie będzie obecny pośród ciebie nikt spośród tych, którzy przychodzą z miejsca tańców. Jest to bowiem wydatek zbyteczny i niestosowny. Przede wszystkim zaproś Chrystusa. Nie przyozdabiaj panny młodej ozdobami wykonanymi ze złota, lecz łagodnością, dyskrecją oraz zwykłym odzieniem. Obiady i wieczerze niech będą pełne nie pijaństwa, lecz radości duchowej. Albowiem nieskończone będą bogactwa pochodzące z takiego małżeństwa. Zobacz, ile zła pochodzi z wesel, które odbywają się obecnie (jeżeli w ogóle można je nazwać weselami, a nie zewnętrznymi obchodami). Nie mówię, aby zabraniać schodzenia się i wspólnych biesiad, lecz aby zakazać nieprzyzwoitości.

4. Słyszę na przykład, że wielu mówi, gdy takie rzeczy się zdarzają: „Gdyby nie było wina!”. Cóż za głupota! Cóż za szaleństwo! Podczas, gdy inni grzeszą, ty obwiniasz dary Boże? Jakież wielkie obłąkanie? Nie wino to sprawiło, ale niewstrzemięźliwość spożywających je ludzi. Powiedz więc: „Oby nie było pijaństwa, oby nie było rozpasania”. Jeśli zaś powiesz: „Oby nie było wina” to wkrótce, idąc dalej tą drogą powiesz: „Oby nie było żelaza” z powodu morderców; „Oby nie było nocy” z powodu złodziei; „Oby nie było światła” z powodu donosicieli; „Oby nie było kobiety” z powodu cudzołóstwa. W ten sposób wszystko oskarżysz. Nie czyń tego!

5. Wejdźmy na wąską drogę. Dokądże będzie panował zbytek, dokąd gnuśność? Czy nie dość żeśmy się już naśmiali, nazwlekali i napróżnowali? Czyż na zawsze zostaną takie same: stół, obżarstwo, zbytek, pieniądze, majątek, gmachy? A jaki jest tego koniec? Śmierć. Czyż końcem tego nie jest: popiół, proch, trumna i robactwo? Prowadźmy zatem nowe życie; uczyńmy z ziemi niebo. Pokażmy poganom, jakich dóbr są pozbawieni. Gdy zobaczą, jak piękne prowadzimy życie, ujrzą sam obraz królestwa niebieskiego. Gdy będą widzieli, że jesteśmy uprzejmi, nie ulegamy gniewowi, złym skłonnościom, zazdrości, ani chciwości, że we wszystkim jesteśmy wypróbowani, wówczas powiedzą: „Jeśli chrześcijanie stają się już tu na ziemi aniołami, to czym będą, gdy ten świat opuszczą? Jeśli tutaj są przechodniami i tak jaśnieją, to jacy staną się, gdy odzyskają swoją ojczyznę?” W ten sposób i oni będą lepsi, słowo bojaźni Bożej szybko będzie się rozchodzić, w nie mniejszym stopniu niż za czasów apostolskich.

6. Byłem głodny, powiada, a nie daliście Mi jeść. Choćby nawet proszący był nieprzyjacielem, czyż jego nieszczęścia – głód, zimno, więzienie, nagość, błąkanie się wszędzie pod gołym niebem, choroba – nie poruszyłyby nawet niemiłosiernego? Może to nawet położyć kres nieprzyjaźni. Ale wy nie uczyniliście tego nawet Temu, który jest waszym przyjacielem, dobrodziejem i Panem. Litujemy się nawet nad psem, gdy widzimy go zgłodniałego; ubolewamy też nad dzikim zwierzęciem, gdy je ujrzymy trapione głodem; a nie wzruszysz się, widząc twego Pana? Czy możesz to usprawiedliwić? Gdyby tylko to było, czy nie zasługiwałoby na zapłatę? Nie mówię tu o tym, że usłyszysz taki głos wobec całego świata, z ust Siedzącego na ojcowskim tronie i wejdziesz do królestwa; czy sam czyn nie jest wart nagrody? Tak zaś w obecności całego rodzaju ludzkiego, w blasku owej niewypowiedzianej chwały ogłasza twe imię i koronuje cię, wyznaje, że jesteś Jego obrońcą i żywicielem.

7. Jeśli my staramy się zabezpieczyć ludzi, którzy zaniedbują własne sprawy a wykazują raczej staranie o nasze, to o wiele bardziej Bóg, który i bez tego opiekuje się nami oraz o nas się troszczy. Nie kłopocz się zatem tymi sprawami, ale powierz je Bogu. Jeśli ty się kłopoczesz, kłopoczesz się jako człowiek. Jeśli zaś Bóg ma staranie, to stara się jak Bóg. Nie troszcz się więc o nie, zaniedbując ważniejsze rzeczy, gdyż wówczas On nie będzie się nimi wielce zajmował. Aby miał o nie wielkie staranie, wszystko Jemu jednemu powierz. Gdybyś sam zajmował się nimi, zaniedbując sprawy duchowe, wtedy On nie będzie miał tak wielkiego o nie starania. Aby te sprawy dobrze się dla ciebie ułożyły, abyś pozbył się wszelkiej troski, strzeż spraw duchowych, a nie zważaj na rzeczy doczesne.

8. Co stanowi o naszym życiu? Czynienie cudów, czy moralnie najlepszy i doskonały chrześcijański sposób życia? Oczywiście, że to drugie. Cuda natomiast od niego biorą początek i w nim znajdują swój cel. Kto wiedzie doskonałe moralnie życie, znajduje sobie łaskę, a kto otrzymuje łaskę, otrzymuje ją dlatego, by poprawiać życie innych. Przecież i Chrystus czynił cuda, by wzbudzać wiarę w siebie, przyciągnąć do siebie ludzi oraz wprowadzać cnotę w nasze życie. Dlatego bardziej właśnie o to się troszczy.

mw