Jak przekazać wiarę dzieciom? To pytanie nurtuje wielu rodziców, którzy zmagają się z niechęcią swoich pociech do spraw religijnych. Dlaczego dzieci nie chcą chodzić do kościoła? Czemu tak trudno zachęcić je do modlitwy? Można się zastanawiać, czy wiara dziecka ostatecznie zależy od rodziców, czy też niezależnie od ich wysiłków pozostaje przede wszystkim odgórnie daną łaską, na którą młody człowiek może się otworzyć lub nie. Mimo to warto się zastanowić, w jaki sposób możemy pomóc dzieciom wzrastać w wierze. By nie wpadać w ton moralizatorski, spójrzmy na sprawę przewrotnie – jak zniechęcić dzieci do religii? Jak sprawić, żeby po wejściu w okres dojrzewania nasze potomstwo odrzuciło wiarę jako ciążący mu balast? Nic prostszego, podajemy pięć bezcennych sposobów.

1. Przede wszystkim zmuszaj do praktyk religijnych. Nie ma co dyskutować, namawiać, przekonywać, że warto. Po prostu pakuj dziecko do samochodu i nie zważając na płacz i krzyki, wieź je do kościoła. W końcu najważniejszy jest efekt, czyli obecność na Mszy Świętej. Dzieci to jeszcze dzieci, więc nie ma co zważać na ich zachcianki. Wyrabiaj im nawyk chodzenia do kościoła, po prostu pokazując, że tak trzeba. W razie większych problemów możesz zaszantażować dziecko, że jeśli nie pójdzie do kościoła albo nie pomodli się przed snem, to zabierzesz mu ulubione zabawki. To na pewno zadziała. Może z czasem twój syn lub córka dorośnie i dojrzeje, wtedy zacznie praktykować wiarę już z głębokiego przekonania. Póki co, nie ma co się roztkliwiać – dzieci są od tego, żeby je zmuszać i wpajać im zdrowe nawyki siłą. Nawet drobna manipulacja lub podnoszenie głosu to świetne pomysły. Na pewno zaowocują w przyszłości dojrzałą wiarą twoich ukochanych pociech.

2. Nie tłumacz, o co chodzi w chrześcijaństwie. Nie ma potrzeby wdawać się w głupie dyskusje z dziećmi, które przecież i tak nie są w stanie niczego jeszcze zrozumieć. Niech przestaną błaznować, ich rolą jest grzecznie chodzić do kościoła i się modlić, a nie zadawać jakieś fantazyjne pytania o wszechmoc Bożą. Wszelkie próby dyskusji ucinaj od razu, nie warto wchodzić w głupie rozmowy, które do niczego nie prowadzą. Zresztą sam nie jesteś przecież ekspertem, od tłumaczenia prawd wiary są ewentualnie księża i katecheci. Ty masz przede wszystkim pokazać dziecku, że trzeba wierzyć i basta. Wiara to nie sprawa poszukiwań i stawiania pytań. Nie ma na to miejsca, trzeba po prostu robić to, co należy. Zapamiętaj, żeby taki obraz chrześcijaństwa wpoić swoim dzieciom. Niech nie zastanawiają się zanadto nad sprawami wiary. Nie chcesz chyba, żeby się wymądrzały, dzieliły włosa na czworo, a w przyszłości – nie daj Boże – zostały jakimiś filozofami. Jeśli po wyjściu z kościoła lub wspólnej lekturze Biblii dzieci zaczynają podnosić swoje wątpliwości, ucinaj szybko: „Nie zadawaj głupich pytań”.

3. Nie dbaj o osobiste świadectwo. Co to za różnica, jak ty żyjesz. To twoja prywatna sprawa, która nie ma nic wspólnego z wyznawaną wiarą. Nawet jeśli dzieci widzą, że obmawiasz ludzi, nadużywasz alkoholu albo bez ustanku kłócisz się ze swoim współmałżonkiem, nie powiążą tych spraw z religią. Przecież to zupełnie co innego. Owszem, nie jesteś idealny, ale najważniejsze, że uczysz dziecko znaku krzyża i ciągasz je na Mszę do kościoła. Z przekazywaniem wiary młodemu pokoleniu nie jest przecież związane twoje osobiste życie a jedynie sfera religijna. Grunt, że dziecko widzi cię w kościele w każdą niedzielę. I ze święconką w Wielką Sobotę. Nie kształtuj natomiast swojego życia w zgodzie z Ewangelią. Nie musisz tego robić, bo dziecko i tak nie zorientuje się, że jedno ma związek z drugim. Może ktoś mógłby ci zarzucić hipokryzję, ale twoja pociecha na pewno się nie uzmysłowi sobie, że coś jest nie tak.

4. Pokazuj, że wiara i życie to dwie odrębne rzeczy. Najgorsze co mogłoby się wydarzyć, to to, gdyby twoje dziecko zaczęło całe życie przeżywać w kluczu wiary. Chyba nie chcesz, żeby poszło do zakonu bądź do seminarium. Twojemu dziecku wystarczy normalna, zdrowa wiara – czyli taka, która zajmuje tylko drobną, wydzieloną przestrzeń życia. Właściwie wiara to przecież sprawa kilku minut dziennie, kiedy klękamy do pacierza. Pamiętaj, żeby wpoić to swoim dzieciom. Niech nie wyobrażają sobie, żeby brać Pana Boga pod uwagę w codziennych życiowych troskach i radościach. Życie to życie, nie ma co mieszać do niego religii. Wiara ma swoje miejsce w kościele, raz w tygodniu, no i w codziennej krótkiej modlitwie. To pewne religijne obowiązki, w które musisz dziecko wdrożyć. Ale nie pozwól, żeby te sprawy kształtowały całe jego istnienie. Nie dopuść do tego, żeby wiara towarzyszyła twojemu dziecku na co dzień. Nie chcesz chyba, żeby dołączyło do grona nawiedzonych oszołomów.

5. Upraszczaj maksymalnie treści wiary, które przekazujesz swojemu dziecku. Jak już mówiliśmy, nie wdawaj się w żadne głębsze dyskusje i ogranicz do minimum rozmowy na te tematy. Natomiast coś jednak trzeba powiedzieć dziecku. Trzeba mu jedynie wyjaśnić, na czym polega modlitwa, kim jest Bóg i czemu trzeba chodzić do kościoła. Pamiętaj jednak, że dziecko i tak niewiele z tego zrozumie. Dlatego upraszczaj wszystko do granic możliwości. Bóg po prostu jest i koniec. Trzeba go czcić, bo inaczej się pogniewa. Żeby jednak nie brzmiało to wszystko aż tak poważnie, najlepiej nazwij Boga „bozią”. To kapitalne słowo sprawdza się od wieków, bardzo podoba się dzieciom. To świetny pomysł, jeśli chcesz wychować dziecko w wierze. Pamiętaj – Bóg jest dobrotliwą „bozią”, a jednocześnie robi się groźny, kiedy dziecko nie jest grzeczne. Taki przekaz wystarczy i będzie bardzo owocny pedagogicznie. Twoje dzieci po latach go docenią oraz przekażą na pewno swoim dzieciom. I to się nazywa prawdziwy przekaz wiary chrześcijańskiej!

Mamy nadzieję, że powyższe ironiczne wskazówki przekonały Was, jak łatwo wpaść w fatalne błędy w przekazywaniu wiary dzieciom. A jak rzeczywiście ją przekazywać? Na pewno osobistym świadectwem, ale także cierpliwym przekonywaniem i tłumaczeniem. Otwartością na rozmowę, która nie boi się trudnych pytań. Pomocą w takiej rozmowie z dzieckiem może być Ilustrowany słownik katechetyczny, który gorąco polecamy.

mw

Zobacz słownik