Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa to ostatni wielki dzień cyklu paschalnego, odliczony skrupulatnie w odpowiednim odstępie czasowym od Wielkiej Nocy. Po Bożym Ciele liturgia kieruje nas do tajemnicy Bożego Serca, które bije dla każdego z nas i którego bicie podtrzymuje w istnieniu wszechświat. Choć sama uroczystość ma zaledwie kilkaset lat – co w skali historii Kościoła stanowi dość niewiele – to stała się niezwykle istotna dla katolickiej duchowości. Świadczy o tym choćby to, że w pobożności ludowej „rozlała się” na cały czerwiec, czyniąc go miesiącem szczególnie poświęconym czci Najświętszego Serca. Jak się to wszystko zaczęło? Powszechnie kult Serca Pana Jezusa kojarzy się z postacią świętej zakonnicy z Paray-le-Monial we Francji – Małgorzaty Marii Alacoque. W doświadczanych przez nią wizjach Pan Jezus zachęcał do kultu swojego Serca, w tym do znanej dziś praktyki pierwszych piątków miesiąca. Czy jednak to z tych objawień wypłynął bezpośredni impuls do ustanowienia liturgicznej uroczystości tudzież do nabożeństwa czerwcowego z Litanią do Najświętszego Serca Jezusowego?

Odpowiedź na to pytanie jest jednoznacznie negatywna. Również w XVII wieku, ale na wiele lat przed objawieniami Świętej Małgorzaty, polscy biskupi wystąpili do Stolicy Apostolskiej o ustanowienie uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa. To nie żadna narodowa megalomania, tylko zwykłe fakty – to Polacy zainicjowali oficjalny kult Bożego Serca w Kościele. Skąd episkopat zaczerpnął tak nowatorski pomysł, skoro nie z duchowości francuskiej? Otóż w Polsce działał wówczas i tworzył Kasper Drużbicki SJ, teolog i mistyk. Był wykładowcą w jezuickich kolegiach, sprawował także ważne funkcje zakonne. Pochodził z Poznania, ale pracował w wielu miejscach Polski, także w Lublinie. To właśnie on zaproponował i opracował, bazując na swojej teologicznej wiedzy oraz własnym duchowym doświadczeniu, kult Najświętszego Serca. Dzięki jego wpływowi na polskich biskupów dziś cały Kościół powszechny cieszy się wspaniałą uroczystością i piękną tradycją modlitwy do Serca Chrystusa.

Warto pamiętać także, że pierwotna litania do Najświętszego Serca to również dzieło Kaspra Drużbickiego. Właściwie napisał on kilka litanii i innych modlitw, które nieco różniły się od tych nam dzisiaj znanych i zatwierdzonych przez władzę kościelną. Niektóre z wezwań autorstwa Drużbickiego mogą dla nas dzisiaj brzmieć nawet nieco egzotycznie, choć odpowiadały one duchowym potrzebom epoki baroku. Posłuchajmy kilku z nich:

[…] Serce Jezusa łaźnio,

Serce Jezusa Apteko,

Serce Jezusa Pierścieniu,

Serce Jezusa Perło,

Serce Jezusa Skrzydlaste,

Serce Jezusa słońce,

Serce Jezusa Oko,

Serce Jezusa Pochodnio,

Serce Jezusa Konstytucja,

Serce Jezusa Wozie,

Serce Jezusa Księgo,

Serce Jezusa Korono,

Serce Jezusa Szato,

Serce Jezusa Chlebie,

Serce Jezusa wędko,

Serce Jezusa łoże,

Serce Jezusa Arko,

Serce Jezusa Tronie,

Serce Jezusa Kolumno,

Serce Jezusa Wieżo,

Serce Jezusa łuku i strzało,

Serce Jezusa szachownico […]

Nawet jeśli nie odczuwamy sensu i nie mamy potrzeby określać Serca Jezusa mianem szachownicy, warto pamiętać o napisanych już w XVII wieku tekstach modlitw, które były pionierskie na skalę światową, zapoczątkowując nowy kult. Rzeczywiście dopiero głośne doświadczenia Świętej Małgorzaty rozpowszechniły to nabożeństwo, które stopniowo docierało pod strzechy. Jednak już długo przedtem ksiądz Drużbicki pisał takie teksty, jak ten cytowany powyżej. Dzisiejsza litania, którą zwyczajowo odmawia się we wszystkie dni czerwca, upowszechniła się dopiero w XIX wieku. Odmawiając ją, warto pamiętać, że prekursorem kultu Bożego Serca był polski jezuita. Gdyby nie jego zaangażowanie, być może nie byłoby dzisiejszej uroczystości w naszym religijnym kalendarzu.

W zamyśle Kaspra Drużbickiego kult Serca Pana Jezusa oznacza ukonkretnienie i praktyczną realizację wiary w tajemnicę wcielenia. Jeśli naprawdę Bóg stał się człowiekiem, to ludzkie serce Jezusa staje się ogniskiem Bożej miłości. Jest to zarazem boskie i ludzkie serce, a więc głębia człowieczeństwa staje się zarazem objawieniem bóstwa. Serce Jezusa nie jest tylko jakimś pojęciem wyspekulowanym teologicznie, ale żywą rzeczywistością, która działa w historii zbawienia. Na kartach Ewangelii widzimy głębię i doskonałość Serca Jezusa, które nie jest skażone wpływami tego świata. To Serce symbolizuje i realizuje miłość Boga do każdego człowieka. Jest gorejącym ogniskiem miłości, które jako jedyne może przynieść ukojenie zagubionym grzesznikom. Jest to serce człowiecze w pełni zjednoczone z Bogiem, przez co miłość Boża staje się w nim jedno z miłością ludzką.

Ostatecznie trzeba dodać, że Kasper Drużbicki nie wymyślił symboliki Serca Jezusa i nie stworzył nowego kultu bez żadnego nawiązania do wcześniejszej tradycji. Już Biblia mówi niemal na każdej stronie o symbolicznym znaczeniu ludzkiego serca, w tym także o Sercu Jezusa Chrystusa. Także w późniejszych epokach, zwłaszcza w średniowieczu, kaznodzieje chętnie powoływali się na Serce Jezusa. Również mistycy opisywali swoje niewypowiedziane spotkanie z żywym, miłującym Bogiem w Chrystusie właśnie przy pomocy kategorii Najświętszego Serca. Drużbicki wszedł w tę tradycję i nadał jej ostateczny kształt, popychając także do przodu sprawę od strony formalnej. Nie był „wynalazcą” Serca Jezusa, lecz Jego wielkim czcicielem, który postanowił swoimi odkryciami podzielić się z całym Kościołem.

Przypominając sobie te polskie korzenie nowożytnego kultu Serca Pana Jezusa, warto więc pamiętać, że wyrastają one z czegoś jeszcze głębszego. Ostatecznie zasadzone są na samym orędziu biblijnym. Poza tym nie jest sprawą najistotniejszą na świecie, co w Kościele zawdzięczamy Polakom, a co Francuzom. Najważniejsze w dzisiejszej uroczystości jest po prostu Najświętsze Serce, które uobecnia pełnię cnót i nieskończoną miłość Boga do każdego człowieka. To ludzkie, konkretne serce można bezwarunkowo uwielbiać, bo jest to jednocześnie Serce Boże. Obok uwielbienia jest to także okazja do nawrócenia, bo wpatrując się w to Serce, widzimy bezkompromisowo, jak marne jeszcze i przygasłe jest nasze serce. Skoro jednak Bóg mógł objawić się w całej pełni w tym ludzkim Sercu Chrystusa, to może także objawiać się w naszym, nawet jeśli na razie z całych sił Mu to utrudniamy. A jednak od Najświętszego Serca można się nauczyć tego, jak zapłonąć ogniem miłości i stać się znakiem Boga dla innych ludzi. Naprawdę możemy zapłonąć tak, że kto doświadczy naszej miłości, zobaczy w niej miłość samego Boga. Tak kocha Jezus i my też możemy tak kochać. To nie jest niemożliwe. Przecież to z Niego samego wypływa zachęta: uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokornego serca (Mt 11, 29).

mw