W drugiej części naszej adwentowej rozmowy o Duchu skoncentrujemy się na fenomenie katolickiej odnowy charyzmatycznej. Zapytamy Księdza Profesora Krzysztofa Guzowskiego o znaczenie tego ruchu dla całego Kościoła, ale także o możliwe nadużycia i zagrożenia. Poruszymy też kwestię obecności charyzmatów w życiu każdego chrześcijanina. Zapraszamy do lektury, a już za tydzień kolejny odcinek!


 

Duch Święty nie stanowi domeny jedynie wspólnot charyzmatycznych, natomiast faktem jest, że Odnowa w Duchu Świętym odegrała wielką rolę w przywracaniu Kościołowi świadomości działania Ducha i w ogóle w duchowej przemianie XX-wiecznego chrześcijaństwa…

Na początku chciałem zaznaczyć, że Odnowa jest zjawiskiem bardzo złożonym i z tego względu występują w niej rozmaite nurty. Istnieje na przykład nurt odnowy modlitwy kontemplacyjnej, nurt typowo katolicki. Nie będę tutaj wchodzić w ocenę tych konkretnych prądów, lecz skupię się na samym fenomenie katolickiej Odnowy Charyzmatycznej. Podstawowy wkład Odnowy w życie Kościoła, to po prostu przywrócenie aktualności wydarzenia Pięćdziesiątnicy. Ruch charyzmatyczny zwraca uwagę, że niezwykłe cuda, jakie dokonały się w Wieczerniku i zaraz po nim, mogą być i są obecne także dzisiaj w naszym życiu – dar języków, proroctwa, uzdrowienia, uwolnienia. Bóg wciąż dokonuje wielkich dzieł i o tym właśnie Odnowa przypomina. W podkreślaniu Pięćdziesiątnicy nie chodzi jednak o skupienie się na nadzwyczajności, lecz na codziennej obecności Ducha Świętego w naszym życiu.

Druga rzecz to doświadczenie realnego działania Ducha Świętego. Doświadczanie Ducha Świętego jest słowem niejako kluczowym w Odnowie. Kiedyś, gdy nie byłem jeszcze wtajemniczony w te kwestie, dziwiły mnie te ciągłe pytania: „Czy masz doświadczenie Ducha Świętego?”. W Odnowie wszyscy pytają, czy doświadczyłeś chrztu w Duchu, jakiegoś przełomowego momentu, głębokiego spotkania z Bogiem skutkującego przemianą życia. Ten nacisk na doświadczenie jest również bardzo ważny dla zrozumienia istoty chrześcijaństwa. To nie my tworzymy rzeczywistość Kościoła, lecz Duch Święty, który powołuje, wybiera ludzi i namaszcza Bożą mocą. A zatem my doświadczamy tego, co zostało już postanowione przez Boga i nam dane lub wskazane przez Niego. W życiu wspólnot i całego Kościoła doświadczamy aktywności Ducha Świętego: On powołuje, rozdziela zadania i charyzmaty, uwalnia od grzechów, uzdrawia życie moralne i psychiczne, udziela darów uświęcających, poprzez które wpływa na nasze myśli i decyzje. Odnowa charyzmatyczna przywróciła świadomość tego, że Boży Duch aktywnie tworzy nasze życie osobiste i wspólnotowe. Tę aktywną obecność Ducha Świętego wyraża właśnie słowo „doświadczenie”.

Kolejną zasługą Odnowy jest pokazanie powszechności duchowości i mistyki. Duchowość nie jest czymś elitarnym, lecz oznacza nowe życie w Duchu Świętym, nową świadomość o codziennej obecności Boga w naszej historii, a także odróżnianie Ducha Świętego jako inspiratora od ducha świata. Chrześcijaństwo różni się zasadniczo od innych religii tym, że nie daje ono abstrakcyjnych idei, lecz życie w Bogu. Doktryna jest czymś drugorzędnym, bazującym na doświadczeniu tego, jak Bóg, Duch Święty działa w historii, w nas i w Kościele. Ruch charyzmatyczny potwierdza, że głęboka duchowość czyli życie w relacji z Bogiem jest osiągalne dla wszystkich chrześcijan, a nie tylko dla wybranych ascetów czy mnichów. Każdy chrześcijanin może żyć osobistą relacją z Bogiem; to nie jest domena tylko wielkich świętych. Z tej wiary rodzi się radość. To niby oczywiste, ale przecież wiemy, że w ciągu wieków wielu chrześcijan rozumiało kult jako obowiązek prawny: odmawiało modlitwy, chodziło na Mszę świętą z obowiązku, nie nawiązując osobistej przyjaźni z Chrystusem. Odnowa nawołuje i zachęca do wejścia w osobistą relację z Bogiem.

logo-odnowy-w-Polsce1
Mówiąc o modlitwie, nie możemy pominąć też wymiaru adoracji. Katolickie wspólnoty charyzmatyczne kochają uwielbiać Boga, adorować Go. Zasługą Odnowy jest więc także odkrycie uwielbienia jako formy proroctwa, adorowania bliskości Trójjedynego. Uwielbianie oznacza głoszenie całemu światu, że Bóg jest obecny tu i teraz, a to z kolei jest cechą proroctwa nowotestamentalnego. Trafnie ujmuje to ojciec Raniero Cantalamessa, twierdząc, że Stary Testament był czasem zapowiedzi, a teraz – od dnia Pięćdziesiątnicy – Bóg jest stale obecny wśród swego ludu w mocy Ducha Świętego. Dziś prorokować znaczy: ogłaszać obecność Boga, ukazywać dzieła Boże, jakie się wydarzają, w które powinniśmy się włączyć. Jan Paweł II z tej perspektywy patrząc stwierdził, że Kościół nigdy nie wyszedł z Wieczernika, bo Pięćdziesiątnica nadal trwa, a moc Ducha Świętego rozlewa się na ludzi i świat. Uwielbiając, potwierdzamy, że Bóg nas słyszy i wypełnia nas sobą, dokonując w nas przemiany. Chyba dlatego podczas uwielbienia pojawiają się także dary prorockie: natchnienia, wizje, słowa. Ciekawe, że to właśnie podczas uwielbienia objawiają się liczne charyzmaty. Po prostu uwielbienie jest ogłaszaniem tego, co się dokonuje pod wpływem Ducha Świętego.

Dalej, bardzo ważny jest fenomen modlitwy wstawienniczej z nakładaniem rąk. Faktem jest to, że wiele osób nie wie jak, ani o co się modlić, a zupełną bezradność przejawiają osoby tkwiące w rozpaczy czy w sytuacjach – wydawać by się mogło – nie do rozwiązania. W takich momentach prowadzenie modlitw przez inne osoby, okazywanie troski i życzliwości, a także świadectwo żywej wiary u modlących się, otwierają ludzi strapionych lub chorych, na łaskę Ducha Świętego. Osoby obdarzone charyzmatem modlitwy wstawienniczej posiadają także inne dary, poprzez które Duch Święty otwiera zamknięte serca ludzi szukających ratunku. Takimi darami są na przykład charyzmaty poznania lub pocieszania. Modlitwę wstawienniczą należy widzieć w ścisłej jedności z sakramentami Eucharystii i Pokuty. Podczas Eucharystii sam Duch Święty nas „przeistacza” przez głoszone Słowo Boże i łaskę Komunii św., a jeśli potrzeba radykalnego zerwania więzów ze Złem, pomocą staje się modlitwa Kościoła o uwolnienie. Popularność nabożeństw z modlitwą o uzdrowienie jest dziś ogromna. Także księża spoza ruchu charyzmatycznego organizują dzisiaj takie nabożeństwa. Powstają także pewne nadużycia, gdy zabraknie prowadzącym jasnej teologii charyzmatu uzdrawiania i uwalniania, ale trzeba powiedzieć, że ta praktyka ma bardzo mocne uzasadnienie teologiczne w doktrynie o zbawieniu.

Mimochodem wspomniał Ksiądz o pewnych dokonujących się nadużyciach. A więc nawet taki entuzjasta Odnowy nie zaprzecza, że są także pewne zagrożenia. W Kościele w Polsce mówi się o nich zresztą coraz więcej. Nie boi się Ksiądz pentekostalizacji lub jak kto woli uzielonoświątkowienia? Niedawno przestrzegał przed nim nawet biskup Andrzej Czaja. Czy w Odnowie nie ma ryzyka przesadnej emocjonalności, irracjonalizmu, a także zaniku tożsamości katolickiej i zlania się w jedno ze światowym ruchem zielonoświątkowym?

Właśnie wróciłem z Kongresu Nowej Ewangelizacji, który odbył się w Częstochowie pod przewodnictwem arcybiskupa Grzegorza Rysia i Krajowego Sekretariatu Nowej Ewangelizacji. Tam nowy metropolita łódzki, komentując czwarty rozdział Dziejów Apostolskich, zasugerował, że najgorszy jest wróg domowy. Nie tyle szukajmy zagrożenia w aktywności charyzmatyków protestanckich wśród naszych wiernych, co w naszych zaniedbaniach. Brakuje podręczników formacyjnych, dobrej katechezy, wyjaśniania. Trzeba propagować nauczanie o dwóch działaniach Ducha Świętego: uświęcającym i charyzmatycznym. Wielość darów Ducha i spontaniczność Jego działania absolutnie nie są zagrożeniem dla Kościoła. Zagrożeniem natomiast jest to, że ludzie subiektywnie interpretują poszczególne fenomeny w sposób często dyletancki, wykazując dużo ignorancji w podejściu do darów Ducha Świętego. Dlatego zawsze proponuję, byśmy wreszcie zaczęli jasno odróżniać dary Ducha od sposobów ich przyjmowania i interpretowania. Trzeba rozgraniczyć, co pochodzi od Ducha, a co od człowieka. Nie wolno nam jednak w wyniku dokonujących się nadużyć nie przyjmować Ducha Świętego! W kontekście trwającej obecnie krytyki ruchu charyzmatycznego obawiam się tego, że nie mówi się o całym zjawisku jako przede wszystkim o Bożym działaniu. Krytycy często są skorzy wygłaszać arbitralne sądy, twierdząc, że dana forma modlitwy czy towarzyszące jej fenomeny nie pochodzą z pewnością od Ducha Świętego, podczas gdy wedle wieloletniego rozeznania i rzetelnej wiedzy, właśnie są to dary od Ducha Bożego. Pamiętajmy, że Jezus zawsze pragnął darzyć nas Duchem Świętym, a my z kolei nie powinniśmy ani odrzucać Jego darów, ani też przyjmować ich tylko po to, by się wywyższać nad innych. Jeśli charyzmatyk nie ma dobrej formacji i przygotowania, to zacznie z czasem mieszać to, co pochodzi od Boga, z tym, co pochodzi od niego samego czy nawet od złego ducha. Potrzeba zatem rozeznania i formacji. Dary Boże można wykorzystać dobrze, ale można je też zmarnować. Modlimy się przecież o to, by Bóg uchronił nas od zmarnowania Jego łaski. Jeśli zatem chodzi o zagrożenie pentekostalizacją, to nie przesadzałbym, choć nie lekceważę tego procesu. Tak zwane uzielonoświątkowienie to skutek zaniedbań w duszpasterstwie i braków z zakresu wiedzy teologicznej.

ryś

Powiem jeszcze na podstawie własnego doświadczenia, co mnie niepokoi. Od 2012 roku prowadzę wiele spotkań i rekolekcji dla wspólnot charyzmatycznych. Okazuje się, że bardzo wiele z nich po prostu nie ma pasterzy. Rok temu cztery wspólnoty zgłosiły się do mnie, bym utworzył strukturę odrębną od Odnowy w Duchu Świętym. Chodziło im po prostu o to, by mieć jakiegoś, choćby dojeżdżającego, księdza. Jedna z tych wspólnot istnieje dwadzieścia lat, a od ośmiu nie ma pasterza. Inna ma go tylko na papierze – proboszcz parafii przyjął ich pod swój dach, ale pojawia się tylko raz w roku na spotkaniu opłatkowym. Jeszcze inna wspólnota ma wyznaczonego wikariusza, który od trzech lat nie pojawił się na spotkaniu. To trochę błędne koło, niektórzy księża unikają Odnowy, zamiast jej w zdrowym sensie pilnować, a potem narzekają, że cały ruch charyzmatyczny jest złem. To straszne uogólnienie i wielka niesprawiedliwość. Przypomina mi to przypadek Freuda, który badając chorych psychicznie, dostrzegł, że wiele schorzeń jest powiązanych z religią. W ten sposób stwierdził uogólniając, że to religia stanowi źródło neuroz i w ogóle jest zaburzeniem psychicznym. Pewien uczony krytykując te niczym nieuzasadnione uogólnienia Freuda ocenił je następująco: to tak, jak gdyby ktoś przyjeżdżając do jakiegoś miasta trafił wpierw do szpitala psychiatrycznego i na tej podstawie wydał opinię o stanie zdrowia psychicznego wszystkich mieszkańców miasta, nie znając ich… Nie można oceniać odnowy charyzmatycznej, skupiając się tylko na błędach, wykroczeniach i nadużyciach. To wysoce niesprawiedliwe, tak czynić nie wolno.

Jak rozumiem, proponuje Ksiądz dwa konkretne postulaty w obliczu faktycznie istniejących zagrożeń – troska pasterska i rzetelna formacja?

Tak, po pierwsze trzeba zatroszczyć się o formację wielostronną tych, którzy prowadzą wspólnoty charyzmatyczne, liderów świeckich i duchownych. Po drugie we wszystkich seminariach duchownych powinny mieć miejsce wykłady z zakresu teologii Ducha Świętego. Po trzecie księża powinni być obecni na spotkaniach wspólnot i troszczyć się o nie, w razie czego prostując pewne rzeczy. Brak duszpasterza we wspólnocie charyzmatycznej to wielki błąd.

A jak to jest z charyzmatami? Duch Święty nie jest własnością wspólnot charyzmatycznych, ale czy poza nimi objawiają się charyzmaty? Gdyby przyszedł ktoś niezwiązany w żaden sposób z Odnową i spytał, czy w jego życiu mogą się pojawić jakieś charyzmaty, co by Ksiądz mu powiedział?

Na dzisiejszym etapie rozwoju teologii mamy bardzo dużą wiedzę na temat charyzmatów. Katolicka teologia bazuje w tym względzie przede wszystkim na pismach Świętego Pawła, ale nie tylko. W odróżnieniu od schematu teologii ewangelickiej katolicka myśl stara się najpierw dotrzeć do rzeczywistości, która kryje się pod pojęciem charyzmatu. Odcinamy się od nominalizmu, który zawęża rzeczywistość do samych pojęć. Chcemy spytać o samą rzeczywistość, która nie mieści się pod danym słowem. To jest właśnie piękno hermeneutyki katolickiej, to wielka mądrość Kościoła.

paweł

Co więc kryje się pod greckim słowem charisma, które wyeksponował Paweł w swoich listach? Charyzmat oznacza „wspaniałomyślny dar”, „podarunek”, „prezent”. Pochodzi od czasownika charidzomai, który oznacza uczynić komuś coś przyjemnego; chętnie, radośnie coś dawać, ofiarować. Charyzmat to dar łaskawości, to wyraz przychylności Boga. Paweł wymienia w swoich katalogach 21 charyzmatów, ale nie jest to lista zamknięta. Dziś teologia katolicka opierając się na myśli Apostoła wyróżnia charyzmaty zwyczajne i nadzwyczajne. Te pierwsze budują Kościół, więzi między ludźmi a Chrystusem, porządkują życie codzienne, a drugie odnoszą się do sytuacji nadzwyczajnych, nieregularnych. Charyzmatem jest każde działanie Ducha Świętego przez nas, dla wspólnego dobra. Jeśli Duch Święty działa przez nas, by budować Kościół, to oto mamy charyzmat. Zauważmy, że jest to działanie Ducha, a nie nasze – to bardzo ważne. Istota charyzmatu polega zatem na tym, że Duch usprawnia nas do tego, by mógł przez nas działać. To nie są dary na zasadzie prezentu. Ktoś daje mi prezent i się go pozbywa, tej osoby już tu nie ma, pozostał tylko prezent. Tymczasem w charyzmatach działa sam Duch Święty, to On jest aktywny, a ja staję się narzędziem Jego czynów. Jeśli rozróżniamy te dwa typy charyzmatów, to widzimy, że każdy chrześcijanin otrzymuje liczne charyzmaty zwyczajne. Otrzymujemy je choćby przy okazji sakramentów. Weźmy na przykład chrzest – przecież jest on obdarowaniem dziecka łaską wiary, dzięki temu, że rodzice na mocy sakramentu małżeństwa posiedli charyzmat wiary. Od ślubu rodzice są uzdolnieni przez Ducha Świętego do tego, by dzielić się z dzieckiem swoją wiarą, dając przykład modlitwy, dobroci, prowadząc do kościoła, objaśniając życie Jezusa i świętych, zawieszając w domu krzyże i obrazy. To jest właśnie charyzmat wiary. Przykład charyzmatycznego przekazu wiary z pokolenia na pokolenie widzimy w rodzinie św. Tymoteusza, który zawdzięczał dar wiary m.in. swojej babce (por. 2 Tm 1,3-5). O przekazywaniu wiary poprzez głoszenie Ewangelii w mocy Ducha Świętego, czytamy też w 1 Liście do Tesaloniczan (por. 1,5). Zobaczmy też, jak wiele charyzmatów otrzymują chrześcijanie przyjmujący święcenia prezbiteratu. Są to: charyzmat pasterski, prowadzenia, ojcostwa, zarządzania, proroctwa, nauczania… Chrześcijanin zaangażowany w życie kościelne i społeczne powinien często prosić: „Duchu Święty, to Ty mnie prowadź!”. Apostoł Paweł objaśnia drogę rozprzestrzeniania się darów charyzmatycznych: jest nią miłość. Gdy ludzie kierują się miłością, wówczas to, co zostało im dane przez Ducha Świętego, staje się własnością wszystkich. Miłość jest zwyczajną drogą rozlewania się darów Ducha Świętego na całe mistyczne ciało Chrystusa – Kościół.

Ograniczanie rzeczywistości charyzmatów do pewnych wspólnot i do tzw. chrztu w Duchu, to zwyczajny brak wiedzy teologicznej. Wszyscy ochrzczeni są charyzmatykami, ale nie wszyscy potrafią rozpalać w sobie dary Ducha Świętego, gdyż im się tego nie głosi ani nie wyjaśnia. Niestety wciąż ignorujemy Dawcę tych wspaniałych darów. I to jest – muszę to powiedzieć – straszna w skutkach herezja. Niekorzystanie z darów Ducha Świętego, zamykanie się na nie, jest rodzajem praktycznej herezji. Za wiarą w Ducha Świętego powinny iść czyny.

Ciąg dalszy nastąpi…
rozmawiał mw