Trwamy w miesiącu różańcowym, a ponadto zbliżamy się do rocznicy wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. To dobra okazja, by przyjrzeć się jeszcze raz istocie różańca, korzystając z namysłu Świętego Jana Pawła II. Papież Polak w 2002 roku opublikował list Rosarium Virginis Mariae, w którym przedstawił w skondensowanej formie nauczanie o modlitwie różańcowej. List jest znany przede wszystkim z wprowadzenia nowych tajemnic światła, ale warto wyeksponować także inne jego aspekty. Przyjrzyjmy się zatem dziecięciu prawdom o różańcu według Jana Pawła II. Może sprawią one, że chętniej sięgniemy po tę modlitwę w październikowe dni.

  1. Różaniec jest modlitwą kontemplacji. Modlić się na różańcu to „Utkwić wzrok w Chrystusowym obliczu, rozpoznać Jego tajemnicę w zwyczajnej, bolesnej drodze Jego człowieczeństwa, aż ujrzy się Boski blask, objawiony ostatecznie w Zmartwychwstałym, zasiadającym w chwale po prawicy Ojca, to zadanie każdego ucznia Chrystusa, a zatem i nasze zadanie”. W centrum różańca stoi sam Chrystus, którego oblicze kontemplujemy. Maryja jest z nami jako mistrzyni kontemplacji. Warto pamiętać, że różaniec to nie jakiś błahy i ludowy rytuał, ale ścieżka kontemplacji i duchowej odnowy Kościoła.
  1. Różaniec rodzi pokój. W jednej ze scen filmu Katyń Andrzeja Wajdy żołnierz, który nie może pogodzić się ze swoją sytuacją, otrzymuje różaniec stający się dla niego ukojeniem. Jan Paweł II podkreśla, że różaniec samą swoją formą rodzi wewnętrzny pokój w człowieku: „Różaniec bowiem z natury swej wymaga odmawiania w rytmie spokojnej modlitwy i powolnej refleksji, by przez to modlący się łatwiej oddał się kontemplacji tajemnic życia Chrystusa”. Może dlatego różaniec dla Jana Pawła jest także modlitwą o pokój na świecie, „ze szczególnym odniesieniem do ziemi Jezusa, nadal tak doświadczanej, a tak bardzo drogiej sercu chrześcijan”.
  1. Różaniec modlitwą rodziny. Jan Paweł II podkreśla, że jedną z intencji naszej modlitwy powinna być rodzina, tak mocno rozrywana dziś wieloma trudnościami, ale także atakowana wrogimi ideologiami. Rodzina jest jednak nie tylko naszą modlitewną intencją, ale także wspaniałą przestrzenią modlitwy różańcowej. Warto także wtajemniczać najmłodszych w tę modlitwę, nawet jeśli wydaje się to karkołomne. Zdaniem Jana Pawła wbrew pozorom modlitwa różańcowa może okazać się bardzo atrakcyjna dla młodych. „Jeśli różaniec zostanie dobrze przedstawiony, to jestem pewien, że sami młodzi będą w stanie raz jeszcze zaskoczyć dorosłych, przyjmując tę modlitwę i odmawiając ją z entuzjazmem typowym dla ich wieku”.
  1. Różaniec rozpamiętywaniem życia Chrystusa. Ostatecznie różaniec jest po prostu medytacją życia naszego Pana. To ten jego aspekt Jan Paweł II wysuwa na pierwszy plan w swoich rozważaniach. W różańcu razem z Maryją rozważamy Boże sprawy w swoim sercu. To przecież o Niej Ewangelista Łukasz pisał, że gromadziła w sercu wspomnienia Bożych dzieł i je rozważała. I o to właśnie przede wszystkim chodzi w różańcu. Nie o powtarzanie słów, ale o rozważanie Słowa. „Odmawiając różaniec, wspólnota chrześcijańska wnika w spojrzenie Maryi i żyje Jej wspomnieniami”.
  1. W różańcu chodzi o upodobnienie się do Chrystusa. Ostatecznie celem modlitwy nie jest uproszenie u Boga jakichś łask, choć często to ten wymiar jest eksponowany przez propagatorów różańca. Jan Paweł II niemal w ogóle o tym nie mówi, dla niego wymiar prośby jest zupełnie wtórny w różańcu. Idzie najpierw o kontemplację Chrystusa, ale skierowaną ku temu, by się do Niego upodabniać. Różaniec ma działać jak transformator, który przemienia nas powoli w samego Jezusa. Zdaniem Jana Pawła ta modlitwa wprowadza nas „w naturalny sposób w życie Chrystusa i pozwala nam jakby «oddychać» Jego uczuciami”.
  1. Różaniec jest streszczeniem Ewangelii. To hasło przeszło do powszechnej świadomości Ludu Bożego, jest często powtarzane, ale chyba jeszcze nie dosyć przetrawione. Warto na poważnie przyjąć to Wojtyłowe nauczanie. Różaniec nie jest jakąś dziwną nowinką, wykwitem ludowej pobożności, która niewiele już ma wspólnego ze źródłami wiary. Przeciwnie, jest modlitwą głęboką ewangeliczną zarówno w warstwie tekstów (przecież modlimy się słowami Pisma), jak i medytowanych tajemnic, które pochodzą z Ewangelii. Żeby jeszcze bardziej podkreślić, że różaniec streszcza najważniejsze momenty Ewangelii, Jan Paweł II dodał tajemnice światła, pokazujące publiczną działalność Jezusa.
  1. Różaniec modlitwą ciała i ducha. Wiele dziś mówi się o potrzebie integralnego ujmowania człowieka. Podkreślamy chętnie, że sprawy duchowe oddziałują na cielesne i odwrotnie. Dbamy nie tylko o higienę biologiczną, ale także psychiczną. Modny dziś rozwój osobisty obejmuje całego człowieka ze wszystkimi jego sferami. Zauważa to Jan Paweł II i pokazuje, że różaniec świetnie wpisuje się w te współczesne dążenia. Tę metodę modlitwy „znamionuje całościowe zaangażowanie osoby w jej złożonej rzeczywistości psychofizycznej i relacyjnej”. Modlimy się głębią serca, ale także umysłem, który rozważa kolejne tajemnice. Modlimy się ustami, wypowiadając słowa „zdrowaśki”, ale także ciałem, przesuwając paciorki, klęcząc czy stojąc. Różaniec integruje człowieka, czyni go jednym i spójnym.
  1. Różaniec może niestety stać się zabobonem. Sam w sobie nim nie jest, ale można zrobić z niego zły użytek, potraktować go głupio i płytko. Magiczne traktowanie modlitwy różańcowej może objawiać się choćby w przeliczaniu na ilość odmówionych dziesiątek i „wymaganie” od Boga, by wobec takiej ilości skapitulował i wysłuchał danej prośby. Traktowanie różańca jako maszynki do uzyskiwania czegoś od Boga jest czymś, od czego Jan Paweł II kompletnie się odcina. Zabobonne traktowanie różańca może się przejawiać także w noszeniu go jako jakiegoś przynoszącego szczęście artefaktu. Takie pojmowanie sprawy wypacza całkowicie sens różańca, a jego źródłem jest według Papieża oderwanie modlitwy od rzeczywistości ludzkiego życia. Różaniec musi być związany z konkretem naszej egzystencji. „W przeciwnym razie zachodziłoby niebezpieczeństwo, że różaniec nie tylko nie przyniesie pożądanych skutków duchowych, ale dojdzie nawet do takiej sytuacji, że koronkę, na której zazwyczaj się go odmawia, będzie się traktować na równi z jakimś amuletem czy przedmiotem magicznym, co byłoby radykalnym wypaczeniem jego znaczenia i funkcji”.
  1. Różaniec jest po prostu słuchaniem słowa Bożego. Pojawiają się niekiedy zarzuty, choćby ze strony protestantów, że różaniec oddala od Bożego słowa, które samo wystarczy do zbawienia człowieka. Rzeczywiście słowo Boże powinno stać w centrum chrześcijańskiej duchowości, a wsłuchiwanie się w nie jest początkiem wszelkiej modlitwy. Ale różaniec nie jest niczym innym, jak tylko dogłębnym wsłuchiwaniem się w słowo. Jan Paweł II chce to mocno wyeksponować, dlatego proponuje przed każdą dziesiątką czytać odpowiedni fragment biblijny. W ten sposób różaniec staje się medytacją przedłużającą słuchanie tego, co Bóg do nas mówi. Wskazówka Jana Pawła II wydaje się cenna. Często nie wiemy, skąd brać rozważania do czytania podczas różańca w naszych parafiach – a może wystarczy przeczytać fragment Ewangelii? W końcu zbierając się na różańcu gromadzimy się po prostu na medytacji słowa Bożego.
  1. Różaniec to czas milczenia. Choć w trakcie różańca wypowiadamy bardzo wiele słów, paradoksalnie jest on momentem wyciszenia. Warto zadbać o to przygotowując się do modlitwy – znaleźć przestrzeń ciszy. Warto także, jak proponuje Jan Paweł II, przed każdą dziesiątką, po odczytaniu słowa Bożego, odbyć chwilę milczenia, zanim zaczniemy modlić się słowami. „Ponowne odkrycie wartości milczenia jest jednym z sekretów praktykowania kontemplacji i medytacji. Do ograniczeń społeczeństwa zdominowanego przez technologię i środki masowego przekazu należy również fakt, że milczenie staje się coraz trudniejsze. Tak jak w liturgii zaleca się chwile milczenia, również przy odmawianiu różańca stosowna jest po wysłuchaniu słowa Bożego krótka pauza, w czasie której duch skupia się na treści określonej tajemnicy”. W ten sposób różaniec jest modlitwą słów, ale i ciszy, kontemplacji, ale i prośby, ducha, ale i ciała.

Zachęcamy do powrotu do różańca, nawet jeśli porzuciliśmy tę modlitwę już dawno temu. Może warto dać jej nową szansę, traktując ją z całą powagą. Nie myślmy w pierwszej kolejności o prośbach kierowanych do Boga, ale o tym, że to my najpierw mamy Go wysłuchać. Tym właśnie jest różaniec, według wybranego czterdzieści lat temu na papieża, Karola Wojtyły – słuchaniem Bożego słowa i rozważaniem go w sercu.

mw