Pośród wielu maryjnych wspomnień, świąt i uroczystości, które towarzyszą nam przez cały rok kościelny, liturgia w okresie Adwentu prowadzi nas do celebrowania tajemnicy Niepokalanego Poczęcia. O tym, jak mało to uroczyście przeżywane 8 grudnia misterium wiary jest przyjmowane i rzeczywiście rozumiane, świadczy choćby smutny fakt, że wiele osób myli Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny z ukazaną w Ewangeliach prawdą o dziewiczym poczęciu Pana Jezusa. Sądzą oni, że Niepokalane Poczęcie oznacza, iż Jezus począł się bez udziału ziemskiego ojca. Tymczasem dogmat wiary katolickiej, który liturgia tego dnia uroczyście przywołuje, dotyczy właśnie samej Maryi, Jej poczęcia. Było ono, jak uczy Kościół, niepokalane, czyli Matka Boża od samego początku swojego życia była wolna od zmazy grzechu pierworodnego.

Skąd Kościół nabył przekonania o tak szczególnym początku życia Maryi, skoro w samej Biblii nie ma o tym bezpośrednio mowy? Przede wszystkim od samego początku podkreślano świętość Matki Pana i uważano, że wśród wszystkich świętych właśnie Ona cieszy się jakąś szczególną doskonałością. W Łukaszowym hymnie Magnificat Maryja zapowiada, że błogosławić Ją będą wszystkie pokolenia (por. Łk 1, 48). Ponadto w scenie zwiastowania czytamy, że Matka Boża jest cała przepełniona łaską (por. Łk 1, 28). Są więc wyraźne podstawy biblijne, by uznawać świętość Maryi za szczególną. Ojcowie Kościoła dyskutowali jednak, czy to oznacza, że Maryja nie popełniała w ogóle grzechów. Niektórzy z nich obstawali za tym, że popełniała, jednak z czasem zaczęło dominować przekonanie, że Maryja nie splamiła się grzechem. Taką wiarę umacniał tytuł Panhagia, czyli Cała Święta, który ochoczo przypisywano Matce Bożej. Daleko było jednak jeszcze do tego, by uznać wolność Maryi także od grzechu pierworodnego. W spojrzeniu Świętego Augustyna, który zdominował na długie wieki teologię Kościoła zachodniego, było nie do pomyślenia, by ktokolwiek inny niż Jezus nie był skażony pierworodną winą. Zdaniem tego Doktora Kościoła przekazywanie grzechu dokonywało się wraz z samym aktem płciowym, który miał przecież miejsce przy poczęciu Maryi. Choć pojawiały się tu i ówdzie głosy sprzeciwu, teologię zdominował pogląd negujący Niepokalane Poczęcie. Przeciwko tezie o Niepokalanym Poczęciu występowali skądinąd do dziś inspirujący i ważni dla Kościoła myśliciele, tacy jak Święty Bernard z Clairvaux czy Święty Tomasz z Akwinu.

Przełom nastąpił pod wpływem myśli innego średniowiecznego teologa, Błogosławionego Dunsa Szkota. Na głosy mówiące, że wszyscy zawdzięczają odkupienie Krzyżowi Chrystusa, więc czemu z Maryją miałoby być inaczej, Duns Szkot odpowiadał bardzo prosto. Przywilej Niepokalanego Poczęcia nie zaprzecza powszechności odkupienia Chrystusowego, bo on także jest wysłużony przez Jezusa. To Pan Jezus zbawił Maryję, tyle że w szczególny, wyjątkowy sposób. Po pierwsze, zasługi Chrystusa są ponadczasowe, więc nie powinniśmy mieć problemu z tym, że obejmują one także czas sprzed Jego męki. Po drugie, w przypadku Maryi szczególny sposób odkupienia polega na tym, że Jezus zamiast uwolnić Ją od grzechu, po prostu Ją od niego zachował. Szkot przywoływał w swojej argumentacji porównanie do posługi lekarza: dobry jest medyk, który leczy z choroby, ale jeszcze lepszy ten, który potrafi swoim działaniem od choroby uchronić! Argumentacja Dunsa Szkota z czasem przekonała cały Kościół łaciński. W XIX wieku papież Pius IX postanowił zasięgnąć opinii biskupów, pytając ich, czy wierni konkretnych diecezji wierzą w Niepokalane Poczęcie. Po uzyskaniu pozytywnej odpowiedzi, papież w 1854 roku ogłosił nowy dogmat wiary konstytucją apostolską Ineffabilis Deus. Ogłoszono w niej, że:

[…] nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmogącego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana jako nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną, i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć.

Tak brzmi dogmatyczna formuła, która – jak wszystkie ludzie słowa – nieudolnie tylko próbuje ująć świętowaną przez nas niewysłowioną tajemnicę Niepokalanego Poczęcia. A jakie jest znaczenie tego dogmatu dla nas? Nigdy dosyć powtarzania, że w prawdach o Matce Bożej nie chodzi o Nią samą, ale także o cały Kościół i o każdego z nas. Maryja jest wzorem człowieka, ikoną tego, kim ludzie ostatecznie są w Bożych oczach. Prawda o Niepokalanym Poczęciu, choć dosłownie dotyczy w pierwszej kolejności tej konkretnej Kobiety, odnosi się także do nas. Mówi coś bardzo ważnego, a mówiąc wprost – przekazuje nam bardzo dobrą nowinę. Podstawowe przesłanie jest bardzo wyraźne: łaska ma pierwszeństwo przed grzechem. Przywykliśmy mówić o grzechu pierworodnym – i słusznie, bo trzeba uwzględniać tę rzeczywistość. Ale jest coś jeszcze bardziej pierworodnego niż grzech, a mianowicie Boża łaskawość, która towarzyszy nam już od poczęcia. Od pierwszej chwili naszego istnienia jesteśmy ukochani, wybrani, przeznaczeni do szczęścia. Cieszymy się od zawsze życzliwością samego Boga, która jest w naszym życiu zawsze punktem wyjścia. Łaska nie jest dopiero odpowiedzią Boga na grzech, ale jest zawsze pierwsza. To grzech jest utratą łaski, która od zawsze była nam dana przez Chrystusa i w Chrystusie. Powtarzając więc jak mantrę prawdę o naszym skażeniu grzechem pierworodnym, nie zapominajmy zawsze dodawać, że jesteśmy przede wszystkim dotknięci łaską pierworodną.

Wszystko to oznacza, że choć nie w takiej pełni jak w Maryi, także w nas obecna jest tajemnica Niepokalanego Poczęcia. Jest w nas przestrzeń świętej niewinności, nieskalana wpływami tego świata. Owszem, grzeszymy, ale gdzieś na dnie naszego serca wcale tego nie chcemy. Jesteśmy zanurzeni w grzech, ale nie jesteśmy z nim tożsami. Nasza prawdziwa tożsamość, którą dziś Maryja pomaga nam odkryć, to pierwotna niewinność dziecka Bożego. Gdy odnajdziemy prawdę o swojej niewinności, przestaniemy chcieć grzeszyć. Gdy zdarzy nam się grzech, będziemy mogli mówić razem ze Świętym Pawłem: […] czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka (Rz 7, 20). Niepokalane Poczęcie to przestrzeń wolności w nas. To miejsce w głębi naszego serca, będące naszym najprawdziwszym ja. Jesteśmy w nim niewinni, kochani i kochający. I to taka jest najgłębsza prawda o nas, głębsza niż grzech. W tej przestrzeni przyjmujemy łaskę Pana i w niej nigdy jej nie odrzucamy. Jesteśmy tam całkiem bezpieczni, bo choćby w świecie zewnętrznym działy się najstraszniejsze rzeczy, w Niepokalanym Poczęciu jesteśmy zawsze w domu. Nic nam tu nie grozi i zawsze jesteśmy kochanymi dziećmi. Dziś, niezależnie od tego, jak bardzo jesteśmy zanurzeni w brud tego świata, w znaku Niepokalanej Dziewicy możemy odkryć to święte miejsce w nas.

mw