Końcówka września przynosi święto Archaniołów Michała, Gabriela i Rafała. Trzeba przyznać, że idea oddawania czci aniołom nie spotyka się dziś ze zbyt wielkim zrozumieniem. Co prawda święto jest popularne, ale znamy je głównie z racji imienin bliskich nam osób. Każdy zna przecież jakiegoś Michała, do którego zadzwoni dziś z życzeniami. Natomiast kult aniołów, nie mówiąc już o konkretnych, wymienionych z imienia archaniołach, nie jest na topie w naszej pobożności. Wyjątkiem jest modlitwa do Świętego Michała Archanioła, która odzyskała dawną popularność przez obecną modę na egzorcyzmy.

Katechizm Kościoła Katolickiego naucza, że aniołowie są duchowymi stworzeniami, posiadającymi rozum i wolę. Spojrzenie na aniołów kształtowane przez wieki, zwłaszcza w epoce teologii scholastycznej, było właśnie bardzo filozoficzne. Mamy tu istoty, które istnieją, choć nie są przez nas widziane i dotykane. Czy taki punkt widzenia jest dzisiaj w stanie do kogoś przemówić? Być może warto byłoby wrócić do samych korzeni – do biblijnego spojrzenia na aniołów i archaniołów. Święty Augustyn jeszcze w starożytności przypominał swoim słuchaczom, że nazwa „anioł” oznacza funkcję, a nie istotę. W opowieści o aniołach nie chodzi o to, jakie byty istnieją i co to znaczy, że istnieją. Istotne jest ich działanie, a ostatecznie – Boże działanie. Kiedy Biblia mówi o działaniu aniołów, przedstawia działanie samego Boga, który ingeruje w życie człowieka poprzez swoich posłańców. Wszystkie trzy wspominane dziś imiona: Michał, Rafał i Gabriel, rzeczywiście pochodzą z Pisma Świętego. Przypatrując się ich znaczeniu możemy zobaczyć, że w dzisiejszym święcie nie chodzi ostatecznie o jakieś tajemnicze istoty, ale przede wszystkim o żywego Boga, który nie pozostaje obojętny na ludzką biedę, ale konkretnie wkracza w historię każdego człowieka.

Michał znany jest jako pogromca mocy piekielnych. Według apokryficznej Księgi Henocha to właśnie on pierwszy stanął do walki przeciwko upadłym aniołom. W samej Biblii ten archanioł występuje w apokaliptycznej Księdze Daniela, a także w nowotestamentowej Apokalipsie Świętego Jana. Hebrajskie Michael wskazuje jasno na Boga – jest to tak zwane imię teoforyczne. Końcówka -el to hebrajskie określenie Boga, a pierwsze sylaby oznaczają „kto” i „jak”. Całość imienia można więc przetłumaczyć jako „Któż jak Bóg”. I to właśnie jest najważniejszym przesłaniem postaci Michała Archanioła. Całym swoim działaniem, a nawet swoim imieniem wskazuje on na Boga, jako zwycięzcę wszelkiego zła. Imię Michał oznacza zwycięską obecność Boga w naszym życiu. Apokaliptyczna wizja archanioła Michała, walczącego z mocami ciemności, oznacza to, co dokonuje się tu i teraz w naszym życiu. Sam Bóg jest zwycięzcą i pokonuje dotykające nas zło. Choć nieraz wydaje się, że nie damy rady i zostaniemy pokonani przez potęgę złego, to jednak ostatnie słowo należy do Boga, który sam o nas walczy. A jeśli to Bóg o nas walczy, to nie mamy się czego obawiać, bo któż jak Bóg?

Archanioł Gabriel również pojawia się już w Starym Testamencie. W Księdze Daniela jest on niejako biblijnym Hermesem, który tłumaczy Boży przekaz prorokowi. Natomiast najbardziej kojarzy nam się z epizodami Nowego Testamentu, a mianowicie z fragmentami Ewangelii Łukasza, gdzie Gabriel objawia się Zachariaszowi, a następnie zwiastuje radosną nowinę Najświętszej Maryi Pannie. Nietrudno się domyślić, że również i w przypadku tego anioła ogromne znaczenie ma imię, które odsyła do Boga oraz odsłania konkretny obszar Jego działania, a także troski wobec człowieka. Gabriel oznacza moc Bożą, a jednocześnie – przy innym tłumaczeniu – męża Bożego. To bardzo ciekawa dwuznaczność, jeśli wziąć pod uwagę znaną nam dobrze scenę zwiastowania. Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? – pyta Maryja, rozmawiając z… mężem Bożym. Przełóżmy to na drugie znaczenie: jak to się stanie, skoro nie mam mocy? Nieprzypadkowa jest ta gra słów moc-mąż. Oto do Maryi przychodzi moc samego Boga, bo Niewiasta jest świadoma, że nie ma żadnej swojej mocy. O własnych siłach nie może tego dokonać, nikt nie może urodzić własną mocą Syna Bożego. To jest po prostu niemożliwe, tak jak jest niemożliwe, żeby dziewica poczęła dziecko. A jednak przychodzi moc Boża – Gabri-El, która mówi: to się stanie. Moc najwyższego cię osłoni. Chyba każdy ma w swojej historii takie momenty, gdzie po prostu nie daje rady i czuje się bezsilny. Wyzwania, które przed nami stoją, zwyczajnie nas przerastają i musimy przyznać, że nie mamy mocy by im sprostać. Ale nie zostajemy wtedy sami, Bóg zsyła nam swoją moc, która dokona w nas tego, co niemożliwe. O tym właśnie przypomina nam figura Gabriela.

Rafał to najmniej znany z trzech biblijnych archaniołów. Pojawia się tylko w jednej z ksiąg Starego Testamentu, a mianowicie w pięknej literacko i barwnej treściowo Księdze Tobiasza. Występuje tam incognito, prowadząc młodego Tobiasza do jego przyszłej żony. Oficjalnie jest on przewodnikiem spokrewnionym z rodziną Tobiaszów, dopiero pod koniec ujawnia, że jest aniołem Pana. Rafał uzdrawia Sarę, wybrankę Tobiasza, która cierpiała z powodu dokuczających jej złych duchów. W ludowym, legendarnym opisie – bo taki charakter ma wspominana biblijna księga – czytamy, że Rafał wypędza demona przy pomocy wnętrzności złowionej wcześniej ryby. Zły duch ucieka aż do Egiptu, ale tam zostaje schwytany i związany przez Rafała. Archanioł leczy także ojca głównego bohatera, który na początku opowieści stracił wzrok przez gorące ptasie odchody, niefortunnie lądujące na jego twarzy… Jakie jest znaczenie imienia Rafała? Rafa-El oznacza „Bóg uzdrawia”. I to właśnie taki przekaz wybija się na pierwszy plan w Księdze Tobiasza. Pan Bóg nie zostawia ludzi w ich biedach, ale uzdrawia i leczy ich rany, zarówno te fizyczne, jak i duchowe, związane z relacjami damsko-męskimi czy rodzinnymi. Wszyscy jesteśmy poranieni i potrzebujemy lekarza, a dzisiejsze święto i archanioł Rafał przypominają nam, że jest Ktoś, kto chce i może nam pomóc. Bóg uzdrawia i możemy to dziś odkryć. Jeśli czasem tego nie widzimy, to może dlatego, że działa incognito, nie rozpoznajemy Jego anioła w człowieku, który żyje obok nas i jest dla nas pomocą.

Święci archaniołowie to nie jakieś tajemnicze byty, które swoją chwałą chciałyby przyćmiewać samego Boga. Fascynacja samymi duchowymi stworzeniami stanowi wręcz zagrożenie, przed którym przestrzegał już Święty Paweł (por. Kol 2, 18). Tymczasem już same imiona, które wymienia dzisiaj liturgia Kościoła, przypominają, że chodzi po prostu o Boga, który naprawdę żyje i jest aktywny w naszym życiu. Dzisiejsze Święto uświadamia nam, że Bóg nie jest oddalonym od nas, zamkniętym w przestworzach absolutem, ale jest zaangażowanym w sprawę człowieka Ojcem. Jest tym, który bezkompromisowo walczy i zwycięża ze złem w naszym życiu, tym, który daje nam moc czyniącą niemożliwe możliwym oraz tym, który uzdrawia troskliwie wszystkie nasze rany. Któż jak On, który jest naszą mocą i uzdrowieniem?

mw