Matka Boża jest jedna, ale czczona pod niezliczoną liczbą tytułów i wizerunków. Spośród nich dla polskiej pobożności szczególnie istotna jest Matka Boża Częstochowska, której ciemne i poranione oblicze przyciąga na Jasną Górę całe rzesze pielgrzymów. Mieszcząca się tu ikona Matki Bożej od kilkuset lat odgrywa zasadniczą rolę w kształtowaniu polskiej pobożności, ale i po prostu uczuć narodowych, stając się symbolem zogniskowanej na maryjnym chrześcijaństwie tożsamości Polaków. Z pewnością kluczowym wydarzeniem, które doprowadziło do tak niebywałego rozkwitu sanktuarium w Częstochowie i nabrania przez niego znaczenia wręcz symbolicznego, była obrona Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego w 1655 roku. Osłabiona wojnami prowadzonymi na wielu frontach Rzeczpospolita nie potrafiła przeciwstawić się inwazji Szwedów, a polska szlachta niejednokrotnie nie tylko nie podejmowała walki, ale wręcz ochoczo wchodziła we współpracę z najeźdźcą , licząc na zyski i lepszą pozycję w państwie mającym przejść pod nową kuratelę. I tak oto wydawało się, że Szwedzi całkowicie opanują tereny Polski, ale opór postawił im niepozorny klasztor paulinów na Jasnej Górze, którego obroną kierował ojciec Augustyn Kordecki, udzielając jednocześnie duchowego wsparcia walczącym Polakom. Jasnogórskie zwycięstwo zagrzało na nowo polskiego ducha i pozwoliło stawić czoła najeźdźcy w całym kraju. Oblężenie klasztoru opisał Henryk Sienkiewicz w swoim Potopie, utrwalając jeszcze mocniej narodowy mit.

Najważniejsza na Jasnej Górze dla Polaków była jednak nie historia czy narodowa symbolika, ale ona – Matka Boża Częstochowska. Ikona, którą według legendy miał namalować Święty Łukasz, w rzeczywistości pochodzi prawdopodobnie z Europy Wschodniej. Nie jest rozstrzygnięte, kiedy powstała. Czy pochodzi z późnej starożytności, czy raczej ze średniowiecza? W każdym razie w Polsce była już na pewno w 1382 roku, kiedy na Jasnej Górze osiedlili się przybywający z Węgier mnisi ze zgromadzenia Świętego Pawła pierwszego pustelnika, czyli paulini.

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej reprezentuje jeden z głównych antycznych typów przedstawiania Maryi. Jest to Hodegetria, czyli z greckiego wskazująca drogę. Istota ikony polega więc na wskazywaniu Jezusa przez Maryję. W klasycznej ikonografii maryjnej nie istniały w ogóle przedstawienia Matki Bożej bez Jezusa. Zawsze ukazany jest przede wszystkim Chrystus, a Jego Matka tylko w Jego kontekście i w relacji z Nim. W typie Hodegetria idea jest bardzo konkretna i wyraźna – Maryja wskazuje ręką na swojego Syna, który jest Drogą (por. J 14, 6).

W całej opowieści Kościoła o Maryi, a co za tym idzie w artystycznych przedstawieniach Matki Bożej, chodzi paradoksalnie wcale nie o Nią, ale zawsze najpierw o Jezusa, którego Maryja porodziła i na którego wskazuje. Tak jest i na obrazie jasnogórskim, który nasuwa nieuniknione skojarzenie ze słowami z Ewangelii według Świętego Jana: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (2, 5). Taka jest właśnie Maryja – nie koncentruje uwagi na sobie, lecz zawsze wskazuje na swego Syna.

Czy tak właśnie odczytujemy rolę Maryi i tak widzimy jasnogórski obraz? Chyba często bywa inaczej, o czym świadczy choćby haniebny zwyczaj wycinania z ikony częstochowskiej samej twarzy Matki Bożej, pomijając Pana Jezusa. W modlitwach i rozważaniach prowadzonych w ramach apelów jasnogórskich słyszymy ciągle o Maryi, niekiedy z pominięciem jej Syna. Trudno spotkać się z tym, by ktoś mówił o pielgrzymce przed oblicze Jezusa Jasnogórskiego. A przecież On także jest przedstawiony na ikonie i to On jest na niej najważniejszy. Czy nie lepiej zachować porządek proponowany w Ewangelii Mateusza, gdzie najpierw wymienia się Dziecię, a potem dopiero Jego Matkę? Tak na przykład trzech mędrców przybywających do Betlejem dostrzega Dziecię z Matką Jego, Maryją (2, 11). Ta kolejność jest niebagatelna, dopiero w obecności Jezusa postać Maryi nabiera bowiem właściwego sobie sensu. Przybywając na Jasną Górę lub czcząc Matkę Bożą Częstochowską 26 sierpnia, najpierw widzimy Jezusa, a potem Jego Matkę, Maryję.

Paradoks wcielenia polega na tym, że Maryja trzyma w swoich ramionach i otacza troską Dziecko, które pierwsze się o Nią zatroszczyło i wybrało Ją przed założeniem świata. Ona Go poczęła, zrodziła i wykarmiła, ale to On Ją stworzył. Maryja o tym wie i dlatego świadczy o wielkiej tajemnicy wcielenia Bożego Słowa. Wskazuje jasno na Jezusa, którego trzeba słuchać i naśladować. To piękna lekcja dla naszej pobożności maryjnej – ma ona ostatecznie wskazywać na Jezusa i do Niego prowadzić. Cześć oddawana Matce Bożej Częstochowskiej nie ma być kolejną laurką i okazją do ckliwych westchnień, ale pokłonem przed tajemnicą obecności Boga wśród nas. Zechciał stać się człowiekiem i narodzić się z Niewiasty ten, który od wieków jest Słowem Boga. Syn Ojca dla nas stał się Synem Maryi. Uczyńmy wszystko, cokolwiek nam powie.

mw