Dla wielu osób modlitwa do Anioła Stróża była pierwszą, której się nauczyli. Być może rodzice uczą dzieci właśnie tej modlitwy ze względu na jej krótki i łatwy do zapamiętania tekst. A może także dlatego, że dziecku zagraża tak wiele niebezpieczeństw, a Anioł kojarzy się z ratunkiem i troską? W każdym razie jest chyba tak, że w rozumieniu postaci Anioła Stróża pozostajemy na etapie dzieciństwa – nauczonej dawno temu modlitwy i coraz mniej poważnie traktowanego przekonania o opiece, którą otacza nas niebiański towarzysz. Ze względu na okoliczność liturgicznego wspomnienia Aniołów Stróżów warto może spojrzeć z dystansem na tę kwestię i jeszcze raz ją przemyśleć. Pomocą niech będzie przede wszystkim słowo Boże czytane dzisiaj w liturgii Kościoła.

Pierwsze czytanie pokazuje perspektywę Exodusu i znaczenie figury anioła, który prowadzi lud wybrany. Nie jest to jeszcze anioł strzegący konkretnej osoby, ale prowadzący całego Izraela. Jest to dobry duch wiodący Hebrajczyków do ziemi obiecanej, przekazujący Bożą wolę i noszący w sobie obecność samego Boga – imię moje jest w nim (Wj 23, 21). Anioł uosabia więc Boże działanie i prowadzenie zawierające w sobie także pokonanie przeciwności stających na drodze Izraelowi. Blisko tu do naszych potocznych przekonań na temat Anioła Stróża. Często mówi się o nim jako o prowadzącym człowieka w Bożym imieniu i ratującym go w trudnych sytuacjach. Co prawda nikt już raczej nie prosi Anioła Stróża o wybicie wrogów, tak jak mogli to robić Izraelici (Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amoryty, Chetyty, Peryzzyty, Kananejczyka, Chiwwity, Jebuzyty, i Ja ich wygładzę; Wj 23, 23), ale o uratowanie przed nieszczęśliwym wypadkiem już tak.

Rozumienie Księgi Wyjścia kontynuuje w poetyckiej formie Psalm 91, będący zresztą jednym z najbardziej znanych psalmów. To on stanowi chociażby podstawę popularnej pieśni Kto się w opiekę odda Panu swemu. W każdą niedzielę i uroczystość jest odmawiany w komplecie w ramach Liturgii Godzin. Psalm pokazuje Anioła znów jako ratującego człowieka od niebezpieczeństw bardzo konkretnie wymienionych: sidła myśliwego, strach nocny, strzały, zaraza, niedola. Anioł ponownie staje przed nami jako Boże działanie prowadzące człowieka i ratujące go od zguby. Miejscem jego aktywności jest nasze życie, w którym pełno zagrożeń i trudności. Bóg przez swego anioła ratuje przed nimi człowieka.

Ostatecznym punktem odniesienia musi być jednak dla nas wprowadzający zupełnie nową jakość Nowy Testament. To Jezus Chrystus i jego nauczanie jest sercem i pełnią objawienia, także w kwestii aniołów. Rzeczywiście katolicki przekaz o Aniołach Stróżach opiera się na bardzo konkretnej wypowiedzi Jezusa z Ewangelii według Świętego Mateusza. Słuchamy tej wypowiedzi w dzisiejszej liturgii. Kontekstem jest wskazanie na dziecko jako wzór człowieka największego w królestwie Bożym. Jezus mówi: Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie (Mt 18, 10). Warto zwrócić uwagę na absolutną nowość, którą łatwo w pośpiechu pominąć. O ile dla Starego Testamentu anioł funkcjonował na ziemi, prowadząc człowieka i zajmując się jego sprawami, o tyle dla Jezusa jest on w niebie, gdzie wpatruje się w oblicze Ojca.

Mamy więc Anioła Stróża w dwóch miejscach – nie tylko na ziemi, ale i w niebie. O charakterze jego ziemskiej obecności już sobie powiedzieliśmy, ale co to znaczy, że nasz Anioł wpatruje się nieustannie w oblicze Ojca? Kontekst jest bardzo wyraźny – nie wolno gardzić żadnym, nawet najmniejszym człowiekiem, bo jego Anioł wpatruje się w Boże oblicze. Rewolucja polega więc nie tylko na miejscu przebywania Anioła, ale także na wskazaniu, że jest to Anioł człowieka. Tak, wcześniej mówiło się o Aniele Pana, a teraz Jezus mówi „aniołowie ich”, czyli najmniejszych ludzi. Skoro Anioł Jahwe przypomina i uosabia samego Jahwe, stawiając Go przed oczy człowiekowi, to tutaj mamy sytuację odwrotną. Jezus zdaje się mówić: jest także tak, że to nasi Aniołowie stoją przed Bogiem. Tam, przed obliczem Ojca, uobecniają nas, przypominają o nas.

Anioł Stróż, jeśli chcemy rozumieć go w zgodzie z nauczaniem Jezusa, jest więc upostaciowieniem myśli Boga o nas. Człowiek jest ważny, bo jego Anioł wpatruje się w oblicze Ojca. Inaczej mówiąc – człowiek jest ważny, bo nieustannie myśli o nim Pan Bóg. Jezus podkreśla wyraźnie, że Aniołowie najmniejszych, najbardziej niepozornych ludzi, zawsze wpatrują się w Boga. Oznacza to, że nieustannie, w każdej chwili, nawet najtrudniejszej i najbardziej bolesnej, Bóg myśli o mnie i jest całkowicie zaangażowany w moją sprawę. Taka właśnie jest dobra nowina dzisiejszego dnia i tę dobrą nowinę przyjmujemy w postaci Anioła Stróża. Jesteśmy chciani, kochani i otoczeni nieustanną pamięcią. Nawet jeśli ludzie już o nas nie myślą, w każdej chwili myśli o nas Bóg. O każdym z nas myśli z osobna, nie różnicując na ważniejszych i mniej ważnych. Nawet małe dziecko, o którym rodzice jeszcze nie myślą (bo na przykład nie wiedzą jeszcze o ciąży) jest już otoczone troską i zamysłem Boga. Innymi słowy – ma Anioła Stróża.

Mówiąc dziś o Aniołach Stróżach, musimy pamiętać, że są oni w tych dwóch miejscach. Anioł jest z nami jako anioł Boży, ale jest także przed Bogiem jako nasz anioł. Nie jesteśmy obojętni Bogu, nie musimy błagać Go, by się nami zainteresował. Obraz stojącego przed samym Jego obliczem naszego anioła to najpiękniejszy sposób wyrażenia prawdy, że sam Bóg nieustannie o nas pamięta i jest o nas zatroskany w dzień i w nocy. Ta Boża myśl o nas, Jego troska o nas, ma na imię Anioł Stróż. I to ona nas prowadzi i pomaga przetrwać wszelkie przeciwności i trudy życia.

Ta opowieść nie może być jednak tylko uspokojeniem naszych serc, ale musi także prowadzić do zmiany postawy wobec drugiego człowieka. Ten drugi, którym może pogardzamy, lub w najlepszym razie nie zwracamy na niego uwagi, jest także bezgranicznie ważny. Nawet jeśli w oczach świata ktoś jest nikim, dla nas musi być wszystkim, jeśli wierzymy, że i jego anioł stoi przed obliczem Ojca. Skoro naprawdę wierzymy, że Bóg jest zaabsorbowany myślami o każdym człowieku, którego spotykamy na swojej drodze, to nie możemy nie poświęcić mu choć trochę więcej uwagi.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto pamiętać. Anioła Stróża ma zarówno człowiek, który przeżył katastrofę komunikacyjną, jak i ten, który w niej zginął. Jeśli jedna osoba spóźni się na samolot i przez to nie umrze, a kilkadziesiąt osób zginie, nie znaczy to, że tej jednej pomógł Anioł Stróż czy że uratował ją Pan Bóg. Warto uważać na takie uproszczone myślenie, które musi prowadzić do absurdów (Czy tych, którzy zginęli w katastrofie, Pan Bóg nie kochał?). Warto zobaczyć, że ostatecznie Anioł Stróż nie tyle ratuje od cierpienia, jak wierzono na etapie Starego Przymierza, ale raczej ratuje i umacnia w cierpieniu. Spójrzmy na jedyne miejsce w Ewangelii, w którym widzimy wprost Anioła Stróża samego Pana Jezusa. Chodzi oczywiście o opis modlitwy w Ogrójcu w ujęciu ewangelisty Łukasza. Kiedy Jezus wchodził świadomie w swoją mękę i pocił się krwią, Wtedy ukazał Mu się anioł z nieba i umacniał Go (Łk 22, 43). Anioł nie sprawił, że Jezusa ominął Krzyż. Przeciwnie, umocnił Go, by na ten Krzyż się zgodził. I może tego powinniśmy się spodziewać od naszych Aniołów. Na etapie dojrzałej wiary Nowego Przymierza wiemy, że nie będą nas dosłownie nieśli na rękach. Raczej pomogą nam przetrwać wiernie to, co nieuniknione. Przeprowadzą nas do życia nie inaczej jak tylko przez śmierć.

mw