Czy naprawdę był lekarzem? Tego nie wiemy, ale wbrew temu, co można usłyszeć, raczej nie był malarzem. Ten drugi fach przypisano mu na podstawie dosłownej interpretacji powtarzanego powiedzonka mówiącego, że najpiękniej namalował oblicze Najświętszej Maryi Panny. Oczywiście w rzeczywistości chodziło o literackie odmalowanie postaci. Jedno jest bowiem pewne – Święty Łukasz, patron dnia dzisiejszego, jest redaktorem dwóch ksiąg Nowego Testamentu, a więc trzeciej Ewangelii i Dziejów Apostolskich. Te dwa dzieła stanowią właściwie jedną całość, są pewnym dyptykiem pokazującym początki i znaczenie chrześcijaństwa w bardzo wyrazisty i konkretny sposób. Łukasz pracował na otrzymanym materiale, choćby znanej sobie Ewangelii Marka, ale nadał swojemu dziełu bardzo charakterystyczny rys. Najważniejszy w tym rysie jest właśnie fakt, że Ewangelia dzisiejszego patrona ma swój drugi tom w postaci Dziejów Apostolskich. To jedyny taki przypadek w Nowym Testamencie i nie jest on pozbawiony swojego teologicznego znaczenia.

Skąd właściwie wiemy, że oba dzieła stanowią jedną całość i mają jednego autora? Widać to na bardzo wielu płaszczyznach, począwszy od strony formalno-językowej. Ewangelia Łukasza i Dzieje Apostolskie mają to samo słownictwo i styl. Najbardziej uderzające są jednak prologi obu ksiąg, zbudowane według tego samego schematu, co więcej – prolog Dziejów wprost nawiązuje do Ewangelii. Autor mówi o pierwszej księdze, którą napisał wcześniej, i zwraca się do Teofila, podobnie jak na początku Ewangelii (Dz 1, 1). Jest to ewidentne nawiązanie, które nie pozostawia wątpliwości, że to dwa tomy tego samego dzieła.

Paralela pomiędzy Ewangelią Łukasza a Dziejami Apostolskimi nie wyczerpuje się jednak na poziomie literackim. Jest ona widoczna na płaszczyźnie przekazu. Autor celowo operuje tymi samymi motywami, aby pokazać, że chodzi o dwa etapy tej samej historii. Zwróćmy uwagę choćby na początkowe epizody obu ksiąg. Ewangelia przedstawia oczywiście ziemską drogę Jezusa, więc zaczyna się od Jego przyjścia na świat. Dokonuje się ono przez Ducha Świętego, zgodnie ze słowami Archanioła Gabriela: Duch Święty zstąpi na ciebie (Łk 1, 35). A więc historia Jezusa zaczyna się od zstąpienia Ducha. Dzieje Apostolskie pokazują natomiast historię pierwotnego Kościoła. I od czego zaczyna się ta historia? Również od zesłania Ducha, ukazanego w znanym opowiadaniu o Pięćdziesiątnicy przeżywanej przez uczniów w Wieczerniku (Dz 2). Kościół poczyna się tak jak Jezus – w mocy Ducha. Jest tu jeszcze jedna wyraźna wskazówka umacniająca tę analogię, a więc obecność Matki Bożej. To Ona pierwsza przyjęła moc Ducha Świętego i doświadczyła Jego działania. Teraz, na początku drugiego etapu, jest Ona razem z uczniami i modli się o nowe zstąpienie Ducha, który zrodzi Kościół. Tak jakby Jezus miał się począć na nowo, ale już nie w jednostkowym ludzkim ciele, ale w postaci Kościoła.

W dalszych rozdziałach obu ksiąg Łukaszowych autor stara się pokazać, że historia Kościoła odpowiada historii Jezusa, jest niejako jej powtórzeniem. Tak jak wcześniej Jezus, tak teraz Jego uczniowie podróżują, głosząc słowo Boże. Teraz to oni dokonują cudów, wyraźnie podobnych do tych Jezusowych. Leczą chromych i niewidomych, a nawet wskrzeszają zmarłych. Wreszcie podobnie jak Jezus, tak i oni są narażeni na wiele niebezpieczeństw, są prześladowani. Niektórzy tak jak ich Pan oddają również swoje życie. Warto przyjrzeć się temu, jak Łukasz opisuje męczeństwo diakona Szczepana. Choć w przeciwieństwie do Jezusa, który kamieniowania uniknął, Szczepan umiera pod gradem kamieni, jednak słowa diakona ewidentnie korespondują ze słowami Jezusa z Krzyża. Panie Jezu, przyjmij ducha mego (Dz 7, 59) to przecież przedłużenie Jezusowego Ojcze, w twoje ręce powierzam ducha mego (Łk 23, 46). Panie, nie licz im tego grzechu (Dz 7, 60) to jasne nawiązanie do Jezusowego Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Dz 23, 34). Łukasz mówi jasno swoim czytelnikom: Kościół przeżywa losy Jezusa, przedłuża Jego życie. Tak jak On głosi, naucza, uzdrawia i cierpi. Tak jak On umiera i przebacza swoim prześladowcom.

Według badaczy Nowego Testamentu Święty Łukasz mógł być uczniem lub przynajmniej zwolennikiem Świętego Pawła i jego teologii. Wydaje się, że mógł pisać swoje dzieło w kluczu idei Kościoła jako Ciała Chrystusa. Wiemy, że dla listów Pawła to bardzo istotna kwestia. Być może Apostoł Narodów zaczerpnął z filozofii stoickiej symbol ciała jako bytu społecznego. Wspólnota jest jednym ciałem, organizmem, w którym wszystkie członki służą sobie wzajemnie. Ale Paweł dodaje: to nie jest jakieś tam zwykłe ciało, to jest bardzo konkretne Ciało Jezusa. Nic dziwnego, że kiedy w opisie Dziejów Apostolskich Szaweł prześladuje chrześcijan, słyszy potem w drodze do Damaszku słowa Jezusa: [] dlaczego mnie prześladujesz (Dz 9, 4)? Mnie – bo Jezus utożsamia się ze swoim Kościołem. To Jego ciało, w którym wciąż jest obecny na świecie.

Kiedy słyszymy dziś o Ciele Chrystusa, w pierwszej kolejności myślimy o Eucharystii. Ale w przeszłości oba znaczenia – kościelne i eucharystyczne – były ze sobą ściśle związane, wręcz nierozdzielne. Eucharystia jest tym, czym Kościół, a Kościół tym, czym Eucharystia. Co więcej – o ile mniej więcej od XI wieku mówi się w teologii, że Eucharystia jest realnym Ciałem Chrystusa, a Kościół Jego mistycznym ciałem, o tyle w pierwszym tysiącleciu doktryny chrześcijańskiej pojęć tych używano dokładnie odwrotnie. O konsekrowanym chlebie mówiono, że jest mistycznym Ciałem Chrystusa, a o Kościele, że jest Jego realnym Ciałem. Tak, Kościół to naprawdę, realnie Ciało Jezusa Chrystusa. Kościół to Jezus, który jest z nami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata. Dla Świętego Łukasza było to oczywiste i bardzo ważne, zadbał o to, żeby nam to przekazać. Czy dzisiaj w to jeszcze wierzymy? W debatach o instytucjonalnym wymiarze Kościoła, w obliczu skandali z udziałem osób duchownych często zaczynamy dyskutować o Kościele, jakby był tylko jakąś organizacją, którą trzeba przede wszystkim ulepszyć. Tak, z pewnością ważne są reformy, synody, decyzje i sankcje. Ale przede wszystkim Kościół to my, uczniowie Chrystusa, a w nas On – nasz Pan i Bóg, który nadal żyje i zbawia świat przez swoje Ciało. Historia Kościoła, pełna ludzkich wzlotów i upadków, jest przedłużeniem historii Jezusa. I nawet jeśli my się gorszymy i zastanawiamy, czy warto w tak poranionym Kościele trwać, On się nie gorszy i nie zapiera swojego Ciała, bo nie może się zaprzeć siebie samego.

mw

Obraz na zdjęciu wyróżniającym: De heilige Lucas schildert de Madonna – Maarten van Heemskerck.