Dnia 1 sierpnia wspominamy Świętego Alfonsa Marię Liguoriego, założyciela zakonu redemptorystów. Jego nauczanie mocno koncentrowało się na moralności chrześcijańskiej, tak że można go uznawać za patrona teologów moralistów. W swoim życiu wsławił się szczególną pobożnością i świątobliwością. To właśnie w nawiązaniu do jego postaci antyklerykałowie wymyślili prześmiewcze pojęcie „alfons” odnoszące się do pracownika agencji towarzyskiej! Osoba dzisiejszego patrona przypomina nam o znaczeniu dążenia do doskonałości, poprzez które możemy pociągnąć bliźnich do Boga. Wiemy, że wiara to coś o wiele większego niż tylko moralność. Moralizatorstwo zaś jest wielkim zagrożeniem i wypaczeniem chrześcijaństwa. Nie zmienia to jednak faktu, że warto formować swoje sumienie i z coraz większą wrażliwością podchodzić do Bożych przykazań. To właśnie poprzez codzienne postępowanie dajemy świadectwo naszej żywej więzi z Chrystusem. Proponujemy zatem podróż przez dekalog, w której to przewodnikiem będzie Święty Alfons, doktor Kościoła. Oprzemy się na jego katechizmie, który po polsku ponad sto lat temu wydał bł. ks. Bronisław Markiewicz, również założyciel zakonu – księży michalitów. Do każdego przykazania dobierzemy jakiś konkretny przykład, który nie tylko przybliży nam czasy i mentalność Świętego Alfonsa Marii, ale być może da nam także do myślenia i pobudzi nasze sumienie.

  1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.

Jest zabobonem, i bardzo ciężkim grzechem, gdyby kto stworzeniom przypisywał moc taką, jaką Pan Bóg posiada.

Nie musi tu wcale chodzić o jakiś pogański kult żywiołów ani na przykład o zrównywanie Najświętszej Maryi Panny z Bogiem, choć o tym zagrożeniu również Alfons wspomina. Komu lub czemu przypisujemy dziś moc taką, jaką Pan Bóg posiada? Od czego spodziewamy się ratunku, bezpieczeństwa i napełnienia sensem naszego życia? Z pewnością takimi bogami są dziś przede wszystkim pieniądze, kariera, status społeczny, uznanie innych ludzi. Warto sobie uprzytomnić, że w rzeczywistości nie mają one takiej mocy jak Bóg. Przede wszystkim ich potęga jest ulotna i ich „boskie panowanie” może się bardzo szybko skończyć.

  1. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno.

Bluźnierstwo popełnia się wtedy, gdy stworzeniu przypisuje kto pewną doskonałość Boską, na przykład gdyby szatana nazywał świętym, wszechmocnym, najmędrszym itd. Stąd grzeszy człowiek, który wierzy, iż diabeł wie rzeczy przyszłe.

Według Świętego Alfonsa jednym z grzechów przeciwko drugiemu przykazaniu jest bluźnierstwo. Nie musi ono wcale wiązać się ze znieważaniem werbalnym Pana Boga czy niszczeniem sakralnych przedmiotów. Pierwszy rodzaj bluźnierstwa, jaki wymienia Święty to przypisywanie cech boskich istotom stworzonym. Przykładem dla Alfonsa jest przesadne akcentowanie potęgi szatana. Warto zastanowić się, czy i dziś nie pojawia się to zagrożenie, by w szatanie widzieć jakąś niemal boską potęgę, wszechwiedzącą i wszechmogącą. Z niektórych publikacji i wypowiedzi wielu chrześcijan może wyłaniać się taki obraz. Alfons Maria Liguori mówi jasno: to nie tylko teologiczny błąd, to grzech bluźnierstwa.

  1. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił.

Pozwala na pracę miłość, aby dopomóc jakiemu człowiekowi, który znajduje się w potrzebie. Dalej pozwala na pracę „konieczność”, jeśliby np. ktoś nie miał czem się pożywić dnia pewnego, gdyby nie pracował.

Współcześnie bardzo często i bardzo słusznie wraca się do postulatu unikania pracy w niedziele i święta. Jednak warto pamiętać, że to szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu (Mk 2, 27). Odpoczynek niedzielny jest nakierowany po prostu na dobro człowieka, a nie na to, żeby utrudnić mu życie czy uniemożliwić jakieś dobro. Jeśli trzeba komuś pomóc lub trzeba pracować po prostu dlatego, że ma się w tym momencie taką właśnie pracę, która obejmuje także niedzielę, to nie łamie się trzeciego przykazania. Warto to powtarzać, żeby nie postawić całej sprawy na głowie i nie traktować odpoczynku niedzielnego tak, jak faryzeusze traktowali odpoczynek sobotni. Zamiast obsesyjnego tropienia, czy sąsiedzi nie pracują w niedzielę, lepiej samemu przyczyniać się do tego, by inni ludzie wcale lub jak najmniej musieli pracować w święte dni.

  1. Czcij ojca swego i matkę swoją.

Jeśli np. matka nakazuje dziecku, aby ukradło albo ubiło pewną osobę, czy syn obowiązany jest wtedy słuchać? – Nie, a jeśli słucha, grzeszy. Również także i co do wyboru stanu, bądź małżeńskiego bądź wolnego, albo gdy syn chce zostać księdzem lub wstąpić do zakonu, nie jest obowiązany słuchać rodziców.

Święty Alfons przyznaje, że realizacja czwartego przykazania polega m. in. na posłuszeństwie wobec rodziców. Nie obejmuje ono jednak posłuszeństwa w złu. Jest oczywistym, że gdyby rodzice wymagali od dziecka grzechu, to dziecku wręcz nie wolno być posłusznym. Ale to nie wszystko. Mądry Święty zauważa także, że nikt nie jest zobowiązany do bezwzględnego posłuszeństwa wobec rodziców w życiowych, matrymonialnych czy powołaniowych wyborach. Mogłoby się wydawać, że w XXI wieku nie ma potrzeby w ogóle o tym wspominać, ale niestety to nieprawda. Może nie występuje już przymuszanie córki, by wyszła za wymarzonego kandydata z dobrej rodziny, ale za to nierzadko pojawia się presja ze strony rodziców, by jednak dziecko wybrało właśnie taką, a nie inną osobę. Nie brakuje sytuacji, gdy rodzice szantażują emocjonalnie dzieci, byleby te nie poszły do seminarium albo zakonu, ale są też przypadki odwrotne – gdy mamusia wymarzy sobie, iż syn będzie księdzem i nie da sobie wytłumaczyć, że to nie jest jego droga. Święty Alfons przypomina trzeźwo i jasno, że posłuszeństwo wobec rodziców w takich sprawach nie obowiązuje. Dojrzałe wybory młodych dorosłych muszą być ich własnymi wyborami. Rodzice mieli już szansę wybrać sobie kierunek studiów, współmałżonka, pracę i sposób życia. Teraz czas na nasze decyzje.

  1. Nie zabijaj.

Ilekroć ktoś życzy bliźniemu, ażeby mu się coś złego w znacznej mierze wydarzyło, jest zawsze grzechem śmiertelnym.

Wiadomo, że złorzeczenie jest czymś negatywnym. Piąte przykazanie nie zabrania tylko fizycznego mordowania, ale także zabijania złym słowem i złą myślą. Pragnąć zła dla drugiego człowieka to mordować go. To, że nasze słowa nie mają mocy sprawczej, niczego nie zmienia. Nienawiść zabija i dla Alfonsa nie ma wątpliwości, że kto życzy drugiemu źle, popełnia grzech śmiertelny, tak samo jak zabójca.

  1. Nie cudzołóż (oraz 9. Nie pożądaj żony bliźniego swego).

O grzechach przeciw szóstemu przykazaniu mało można mówić. Twierdzi bowiem Święty Franciszek Salezy, że czystość się bruka już gdy się o niej mówi.

Ciekawe sformułowanie Świętego Alfonsa zwraca uwagę na bardzo ważną sprawę. Przesadne akcentowanie kwestii czystości i roztrząsanie grzechów przeciwko szóstemu przykazaniu może paradoksalnie sprzyjać nieczystości. W obliczu narastającej seksualizacji przestrzeni publicznej, a nawet promowania seksualności patologicznej, pojawia się kontrofensywa w postaci propagowania na rozmaitych konferencjach, rekolekcjach, publikacjach czystości. Warto jednak zastanowić się, zarówno w wymiarze ogólnokościelnym, jak i na płaszczyźnie życia osobistego, czy nie lepszą strategią byłoby mniejsze przykładanie wagi do grzechów nieczystych. Zło zawsze pozostanie złem, ale warto pilnować, by nie zafiksować się na jednej wąskiej dziedzinie, w której tropić będziemy grzech. Życie duchowe nie może się kręcić wokół spraw łóżkowych.

  1. Nie kradnij (oraz 10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest).

Grzeszą szewcy, gdy podeszwy zewnętrzne klejem nasmarowują, aby się wydawały mocniejszemi, a zaś wewnętrzne robią ze sukna najpodlejszego i z grubego papieru […]. Grzeszą stolarze, gdy części desek spróchniałe naklejają albo trocinami pokrywają albo też wbijają w nie mniej gwoździ, aniżeli wypada.

Kradzież to nie tylko dosłowne zagarnięcie czyjegoś mienia, ale także złe wykonywanie swojej pracy. Jeśli poprzez pracę dostarczamy ludziom jakiś dóbr, a oni nam za to płacą, to jesteśmy zobowiązani do tego, by pracować sumiennie. Święty Alfons mówi jasno: skoro nie wykonujemy swojej pracy rzetelnie i chcemy na niej oszczędzić czasu, materiałów czy jakiegokolwiek nakładu, to po prostu okradamy ludzi. To nauczanie pozostaje z pewnością aktualne, nawet jeśli zamiast szewca i stolarza wstawilibyśmy marketingowca czy producenta smartfonów.

  1. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.

Należy wiedzieć, że mówić o drugim źle przed jego przełożonymi, rodzicami, opiekunami albo nauczycielami w tej myśli, aby ci mogli uchylić szkodę płynącą z grzechów opowiadanych bądź dla społeczeństwa, bądź dla osób niewinnych, bądź dla samego grzesznika, wówczas taka mowa nie jest ani obmową ani grzechem.

Szemranie to dla Świętego Alfonsa jeden z fundamentalnych grzechów przeciwko ósmemu przykazaniu. Chodzi o obmowę, a więc informowanie osób trzecich o złu popełnionym przez danego człowieka. Nie każde jednak informowanie o złu jest obmową i grzechem. Czasem wręcz należy – gdy inne środki zawodzą – powiedzieć przełożonym czy rodzicom o grzechach popełnianych przez wychowanków. Niekiedy miłość wprost domaga się tego, bo nie ma innego sposobu, by uratować kogoś ciągnącego na dno. Być może czasem po prostu boimy się odpowiedzialności i tłumaczymy swoją bierność tym, że nie chcemy być „donosicielami”. Jednak grzechy innych ludzi to nie tylko ich prywatna sprawa, ale coś, co dotyka także jego bliskich. Jeśli nie działa upomnienie w cztery oczy, trzeba, jak mówił sam Jezus, donieść Kościołowi (Mt 18, 15).

Mamy nadzieję, że podróż przez dekalog ze Świętym Alfonsem Marią zrodziła jakąś owocną refleksję oraz przybliżyła postać tego wielkiego moralisty i radykała. Być może zaprzyjaźnienie się z tą postacią sprawi, że słowo „alfons” nie będzie już kojarzyło się nam pejoratywnie. Najważniejsze jednak, by bez lęku stawać przed rzeczywistością swojej grzeszności, nawet jeśli to bardzo niewygodne. Nie chodzi o wynajdywanie na siłę zła w naszym życiu, ale o to, by bezkompromisowo stawać w prawdzie. W mroki naszego serca nie wchodzimy sami, ale razem z Bogiem, który bezwarunkowo kocha grzesznika.

mw