Święto Przemienienia Pańskiego przykuwa zdecydowanie mniej uwagi, niż na to zasługuje. Nie uznajemy tej okoliczności za jakoś szczególnie istotną, wydarzenie przemienienia nie odciska także wyraźnego piętna na naszej duchowości. Owszem, w Polsce znajdziemy całkiem sporo parafii pod wezwaniem Przemienienia, a w różańcowych tajemnicach światła wchodzimy w medytację nad tajemnicą góry Tabor. Nie dostrzegamy jednak w całej pełni, dlaczego to wydarzenie miałoby być aż tak ważne. Tymczasem dla pierwszych chrześcijan, jak na to wskazują Ewangelie, przemienienie było kluczowym elementem opowieści o Jezusie. Relacjonują je według konkretnego schematu wszyscy trzej Ewangeliści synoptyczni, zamieszczając tę scenę w centrum swoich ksiąg. Dla Marka na przykład przemienienie stanowi moment przełomu, od którego zaczyna się druga połowa jego dzieła. Kontekstem samego zdarzenia jest zapowiedź męki i zmartwychwstania Chrystusa. Podobnie wygląda to u Mateusza i Łukasza, którzy wzorują się na schemacie Marka. Współcześni badacze Pisma Świętego nie mają wątpliwości – historia o przemienieniu to niejako antycypacja misterium paschalnego. Prościej i bardziej współcześnie powiedzielibyśmy, że jest to pewna zapowiedź zmartwychwstania, jakaś jego zajawka lub trailer. Uczniowie – Piotr, Jakub i Jan – widzą już teraz przyszłą chwałę Pana Jezusa. Już teraz mają udział w tajemnicy Jego zmartwychwstania, choć jeszcze nie spełniło się to, na co patrzą. Otrzymują także potwierdzenie, że to Jezus jest pełnią Bożego objawienia, to On jest umiłowanym Synem. Wszystkiego tego doświadczają właśnie ci trzej uczniowie, którzy potem będą najważniejszymi świadkami Wielkiej Nocy i fundamentami rodzącego się Kościoła.

Ale oprócz tej czwórki postaci pojawiają się jeszcze dwaj ludzie, którzy bynajmniej nie wchodzili na górę razem z Jezusem. To żyjący ponad tysiąc lat wcześniej Mojżesz i działający osiemset lat przed Chrystusem prorok Eliasz. Co tu robią te dwie osobistości i jakie jest ich znaczenie? W Starym Testamencie nie brakuje osób, którym dobrze byłoby w towarzystwie przemienionego Jezusa, jak choćby król Dawid, stanowiący wielką zapowiedź Mesjasza, czy patriarcha Abraham, ojciec wiary biblijnej. A jednak Ewangelia odnotowuje bardzo konkretnie i bez wahania, że na górze pojawili się właśnie Mojżesz i Eliasz. Podobnie jak uczniowie symbolizują tutaj Kościół, oglądający chwałę Pana, tak Mojżesz i Eliasz symbolizują cały Stary Testament. Te dwie postaci to niejako streszczenie i podsumowanie całej historii zbawienia przed Jezusem. Mojżesz to Prawo, a Eliasz to Prorocy. Te dwie rzeczywistości składają się na pełnię Starego Przymierza, które prowadzi i oświetla tajemnicę Chrystusa. Oto na górze uczniowie stają w samym centrum Biblii i słyszą jednoznaczne orędzie: wszystko to prowadzi do Jezusa, w Nim się spełnia. Tu jest coś więcej niż Pismo Święte. Biblia była tylko ścieżką do tego, by w końcu ludzie zobaczyli blask chwały Boga w Jezusie Chrystusie, w Jego człowieczeństwie. To nie Mojżesz ani Eliasz, ale tylko Jezus jest Synem umiłowanym. Dlatego kto spojrzy na Niego, nie musi już patrzeć na to, co było przedtem: […] nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa (Mt 17, 8).

Jednak nie tylko dlatego tajemnica przemienienia jest tak ważna, że tłumaczy dynamikę i sens Bożego objawienia spełniającego się w Chrystusie. Ta opowieść ma także wiele wspólnego z życiem chrześcijan tu i teraz, z naszym życiem. Przemienienie nie jest jakimś tylko historycznym faktem, ale misterium wiary, a to oznacza, że dokonuje się tu i teraz. Chodzi o możliwość zobaczenia w człowieku blasku chwały Boga, o dostrzeżenie w drugiej osobie samego Jezusa, naprawdę obecnego. Pomagają nam w tym Mojżesz i Eliasz, czyli Biblia. Czytając Boże słowo możemy zacząć patrzeć na rzeczywistość inaczej. Możemy w ludziach, którzy wydawali nam się dotąd niepozorni, zobaczyć umiłowane dzieci Boga, jaśniejące Jego chwałą. Tak, możemy nawet zachwycić się tymi osobami, którymi dotychczas gardziliśmy i widzieliśmy w jak najgorszych barwach. Również na tych, którzy utrudniają nam życie i których chcielibyśmy omijać szerokim łukiem, możemy dzięki cudowi góry Tabor zobaczyć odzienie lśniąco białe, tak jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła (Mk 9, 3). Dzięki modlitwie i wsłuchiwaniu się w głos Prawa i Proroków możemy zrozumieć, że to także są umiłowane dzieci, w których Bóg ma upodobanie. I możemy sprawić, że ci ludzie naprawdę się zmienią, ich twarze zajaśnieją jak słońce (por. Mt 17, 2).

mw