W niedzielę 11 lutego przypada Światowy Dzień Chorego, a więc szczególny czas refleksji nad tajemnicą cierpienia w naszym życiu. Choroba i cierpienie, zwłaszcza niezawinione, pozostają wielką tajemnicą i nie mogą być wyjaśnione przez łatwe, pośpieszne odpowiedzi. Warto jednak stanąć oko w oko z tajemnicą cierpienia i rozświetlić ją światłem wiary. Pomocne mogą być w tym rozważania Świętego Jana Pawła II z listu Salvifici doloris, opublikowanego dokładnie trzydzieści cztery lata temu. Przedstawiamy więc dziesięć prawd o cierpieniu, o których warto pamiętać.


1. Cierpienie jest jednym z tych punktów, w których człowiek zostaje niejako „skazany” na to, ażeby przerastał samego siebie — i zostaje do tego w tajemniczy sposób wezwany.

Cierpienie jest dla człowieka zawsze wyzwaniem, nigdy nie oczekiwane, ale zawsze będące szansą na wzrastanie. Jest ewidentnym złem, ale może służyć jako narzędzie duchowego rozwoju. Jan Paweł II mówi, że przez cierpienie człowiek przekracza samego siebie. Doświadczenie cierpienia i choroby nie pozwala pozostawać obojętnym – zmusza do refleksji, do stanięcia przed horyzontem najważniejszych w życiu pytań.

2. Dzieje się w różnych momentach życia, urzeczywistnia się na różny sposób, przybiera rozmaite rozmiary, jednakże w takiej lub innej postaci cierpienie zdaje się być — jest — prawie nieodłączne od ziemskiego bytowania człowieka.

Cierpienie tak czy inaczej dotyka każdego człowieka. Oczywiście, że jedni cierpią szczególnie mocno, a inni mniej. Nie ma jednak sensu porównywać się pod tym względem do innych osób – każdy ma swoje cierpienie, które dźwiga każdego dnia. Często nie wiemy nawet, jak bardzo cierpią ludzie, których spotykamy na co dzień. Warto o tym pamiętać, by ani nie wyolbrzymiać naszego własnego cierpienia, ani nie wyobrażać sobie, że inni mają proste, łatwe i przyjemne życie. W każdym spotkaniu z drugą osobą pamiętajmy o jednym – spotykamy się z człowiekiem, który cierpi.

3. Cierpienie jest czymś bardziej jeszcze podstawowym od choroby, bardziej wielorakim, a zarazem głębiej jeszcze osadzonym w całym człowieczeństwie. 

Nieprawdą jest, że tylko osoby fizycznie czy psychicznie chore wiedzą coś o cierpieniu. Chorzy wymagają naszej szczególnej pomocy i troski, ale pamiętajmy, że cierpienie jest czymś szerszym niż choroba. Jan Paweł II zwraca uwagę, że cierpienie dotyka głęboko samej istoty człowieka. Warto pamiętać choćby o cierpieniu samotności i bezsensu, które noszą w swoim sercu także ludzie zdrowi, bogaci i pozornie niemający powodów do niezadowolenia.

4. Miłość jest też najpełniejszym źródłem odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia. Odpowiedzi tej udzielił Bóg człowiekowi w Krzyżu Jezusa Chrystusa.

Cierpienie nie jest racjonalnie wyjaśnialne. W swoim liście Jan Paweł II nie podał żadnej intelektualnie wyrafinowanej odpowiedzi na problem cierpienia. Takie odpowiedzi zawsze tchną taniością i rozmijają się z głębią człowieczego bólu. Nigdy też nie są ostatecznie zadowalające. Natomiast Papież pokazuje, że odpowiedzi trzeba szukać na własną rękę, we własnym doświadczeniu. Jest jednak bardzo konkretna perspektywa, w której należy tej odpowiedzi szukać – miłość. To w miłości, której najpełniejszy wyraz stanowi Krzyż Chrystusa, można szukać odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia.

5. Przeciwieństwem zbawienia nie jest samo tylko doczesne cierpienie — jakiekolwiek — ale cierpienie ostateczne: utrata życia wiecznego, odrzucenie od Boga, potępienie. Syn Jednorodzony został dany ludzkości, aby ochronić człowieka przede wszystkim od tego ostatecznego zła i ostatecznego cierpienia.

Największym możliwym cierpieniem jest ostateczna utrata jedności z Bogiem, czyli potępienie. Przerażające są rozmiary wielu ludzkich cierpień, dokonujące się wciąż cierpienia ofiar wojen, chorób czy katastrof. Budzą trwogę także cierpienia psychiczne i duchowe, brak zrozumienia ze strony innych ludzi, zdradzone przyjaźnie, rozbite więzy rodzinne. Ale perspektywa wiary każe nam pamiętać, że ostatecznie największym cierpieniem jest możliwość straty życia wiecznego z Bogiem. To grzech jest największym dramatem człowieka. Może to brzmieć skandalicznie, ale trzeba to powiedzieć jasno – odrzucenie Boga to dla człowieka większe cierpienie niż najstraszniejsze nawet choroby.

6. Cierpienie ludzkie osiągnęło swój zenit w męce Chrystusa. Równocześnie zaś weszło ono w całkowicie nowy wymiar i w nowy porządek: zostało związane z miłością.

Cierpienie znajduje swoją pełnię w krzyżowej śmierci Chrystusa. Krzyż nie daje łatwej odpowiedzi, nie sprawia też, że człowiek wierzący przestaje cierpieć. Wiara w ukrzyżowanego Pana, który za nas cierpiał, daje jednak nadzieję na to, że cierpienie nie jest bezsensowne, że do czegoś prowadzi. Chrystus uczy, że cierpienie można usensownić miłością.

7. Dokonując Odkupienia przez cierpienie, Chrystus wyniósł zarazem ludzkie cierpienie na poziom Odkupienia. Przeto też w swoim ludzkim cierpieniu każdy człowiek może stać się uczestnikiem odkupieńczego cierpienia Chrystusa.

Chrystus odkupił nas przez swoje cierpienie, ale także nasze cierpienie może być udziałem w dziele odkupienia. Jan Paweł II przypomina nauczanie obecne w Tradycji Kościoła już od czasów św. Pawła. Chrześcijanin może włączyć swoje cierpienie w zbawczą mękę Chrystusa i tym samym stać się czynnym uczestnikiem dzieła zbawienia. To głęboka tajemnica, która nie ma w sobie niczego z oczekiwanej przez nas łatwej pociechy. Bóg nie odbiera nam cierpienia, ale pozwala, byśmy cierpiąc, włączali się w dzieło zbawienia świata. Nie wolno myśleć, że to Bóg wprost zsyła cierpienie na człowieka. Chodzi tylko o to, że gdy człowiek cierpi, Bóg daje mu możliwość włączenia się przez przeżywane cierpienie w dzieło odkupienia.

8. W miarę jak człowiek bierze swój krzyż, łącząc się duchowo z Krzyżem Chrystusa, odsłania się przed nim zbawczy sens cierpienia. Człowiek nie odnajduje tego sensu na swoim ludzkim poziomie, ale na poziomie cierpienia Chrystusa. 

Cierpienie można zrozumieć, tylko idąc drogą Chrystusa. To nie problem, który może zostać wyjaśniony i rozwiązany, lecz tajemnica, która nabiera sensu, gdy człowiek kroczy drogą duchową i jednoczy się z Jezusem. Ludzkie wyjaśnienia zawsze pozostaną zawodne, dopóki cierpienia nie postawi się przed majestatem Krzyża Chrystusa.

9. Świat ludzkiego cierpienia przyzywa niejako bez przestanku inny świat: świat ludzkiej miłości — i tę bezinteresowną miłość, jaka budzi się w jego sercu i uczynkach, człowiek niejako zawdzięcza cierpieniu. 

Cierpienie jest wołaniem o miłość. Nie ma dobra w samym fakcie, że ktoś cierpi, ale z cierpienia może wypłynąć dobro. Cierpienie prowokuje do dobra, wzywa człowieka do podjęcia służby na rzecz drugiego. Cierpienie nie pozwala trwać we własnej wygodzie, zmusza do wyjścia naprzeciw potrzebującemu. Jan Paweł II nie boi się nawet powiedzieć, że świat cierpienia rodzi świat miłości i w tym sensie człowiek wręcz zawdzięcza coś cierpieniu! Gdyby nie wielkie cierpienie, nie byłoby największych aktów miłości. Gdyby nie trąd, nie byłoby heroicznej służby Matki Teresy z Kalkuty. Gdyby nie Auschwitz, nie byłoby miłosnej ofiary Maksymiliana Kolbego. To oczywiście nie znaczy, jakoby trąd i Auschwitz były czymś dobrym. Znaczy tylko tyle, że zło może stać się bodźcem do uruchomienia w nas pokładów dobra. Cierpienie może sprawiać, że zaczniemy wreszcie żyć miłością.

10. Chrystus nauczył człowieka równocześnie świadczyć dobro cierpieniem — oraz świadczyć dobro cierpiącemu. W tym podwójnym aspekcie odsłonił sens cierpienia do samego końca.

Odpowiedzią na cierpienie jest aktywna służba na rzecz cierpiących. Sens cierpienia nie jest czymś, co można wyłuszczyć w formie książki, nie jest to pole do debaty uniwersyteckiej. Tu nie ma się o co spierać, cierpienie zawsze pozostanie tajemnicą. Nie znaczy to jednak, że nie istnieje odpowiedź na problem cierpienia, na pytanie o jego sens. Taka odpowiedź istnieje, choć nie da się jej wyrazić słowami. Można natomiast wyrazić ją czynem, kochając i czyniąc dobro wobec tych, którzy cierpią. Oto kres wszelkich pytań o cierpienie – swoje własne łączyć z cierpieniem Chrystusa, a cierpieniu innych ludzi ulżyć przez akty miłosierdzia.

mw